sobota, 21 czerwca 2014

UWAGA !

Nowy adres bloga to http://faithhopeloveandzombie.blogspot.com/ !
Ten blog zostanie niedługo usunięty , ale zapraszam na nowego :3

niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 7. Nowy członek grupy

*Natalie POV*
-Natalie!- ktoś mnie woła, wokół jest biało. Idę przed siebie ciągnięta jakaś dziwną mocą. Nagle w oddali majaczą się dwie postacie, dziewczynka i mężczyzna. Od razu ich poznaję.
-Jass...? Tata...?-oboje kiwają twierdząco głowami. Zrywam się biegiem szczęśliwa że ich widzę. Nagle pada strzał a po tym kolejny. Wszystko wokół robić się czerwone. Mój ojciec i siostra upadają. Patrzę na strzelca i że strachem stwierdzam że to...ja. Siadam na łóżku i próbuje uspokoić oddech.
-To sen, to tylko głupi sen.-mówię do siebie w myślach. Wstaję i kieruje się w stronę tymczasowej siłowni. Z sufitu zwisa worek treningowy. Bez namysłu zaczynam w niego walić. Czuję jak mojej mięśnie krzyczą z bólu ale nie przestaje. W końcu worek pęka a ja upadam na kolana. Chowam twarz w dłoniach i daję spłynąć łzom po, moich policzkach. Nie zdałam sobie nawet sprawy że ktoś mnie obserwuje.
*Nina POV*
- Natalie wszystko ok ? – nie był normalny widok . Rozpłakana Nat , waląca w worek treningowy .
- Nie ! – spojrzała się na mnie , była cała czerwona do płaczu .
- Co się stało ? – ukucnęłam przy dziewczynie starając się ją pocieszyć .
- Wybacz , ale nie chcę na razie o tym mówić …
- Ale mi możesz powiedzieć – nie mogłam jej tak zostawić , to moja przyjaciółka .
- Przepraszam , ale chce pobyć sama – po tych słowach wyszła z pomieszczenia . Nie wiedziałam jak zareagować , czy biec za nią czy tu zostać . Też miałam takie chwile więc postanowiłam jej już nie dręczyć . Zaczęłam rozglądać się dookoła . Zauważyłam dziurę w suficie do której była podstawiona drabina , mimo panującego mroku weszłam na nią . Znalazłam się w jakimś dziwnym pomieszczeniu , w którym było tylko jedno , ogromnie , wybite okno . Wyjrzałam za nie , musiałam znajdować się bardzo wysoko nad ziemią . Można było dostrzec z góry kilkunastu sztywnych wałęsających się po ulicach . Moją uwagę przykuł księżyc , był jakiś wyjątkowy . 

Usiadłam przy wybitym oknie , opierając się o ścianę . Leciutki , chłodny wiatr przewiewał moje włosy . Ponownie spojrzałam w dół , do mojej głowy zaczęły napływać dziwne myśli , coś tam od środka korciło mnie by skoczyć . Moje życie i tak nie ma sensu , więc skok i tak by nic nie zmienił .. choć nie , bym już nie musiała żyć na tym fałszywym świecie . Sami zobaczcie , wszystko zaczyna się walić . Świat opanowały zombie , większość ludzi na świecie zamieniła się w pragnące krwi potwory . A ja , a moi przyjaciele ? Jakimś cudem ocaleliśmy , lecz prędzej czy później zginiemy . Nie mamy szans przeżyć . Na przykład taki Sid , uważa się za osiłka , ale nie zdaje sobie sprawy z tego jakie groźne są zombie . Natalie … ładna , utalentowana , przyjacielska , ale ma jedną wadę – jest zbyt pewna siebie i to ją kiedyś zgubi . Amy myśli że bycie najładniejszą w grupie wystarczy , lecz zapomniała o jednym ; sztywni to nie normalni chłopcy , nie da ich się uwieść wyglądem i charakterem . Dwie szare myszki , które gdy zostaną same mają małe szanse na przeżycie – Diana i Elizabeth . O Philipie i Robie lepiej nie wspominać … uważają oni życie za jedną wielką imprezę , a zabijanie zombie za rozrywkę . Lecz bez nich było by tu tak nudno i cicho . No teraz przyszła pora na mnie … Kompletne beztalencie , jedyne co potrafię to obrażanie ludzi i pakowanie się w kłopoty , to moja natura , nic na to nie poradzę . Ani nie jestem ładna ani inteligentna , w moim nędznym życiu nikt mnie nie traktował poważnie , i nie zmieniło się to nawet do teraz . Staram się udawać twardą , ale dużej już nie mogę . Z zewnątrz twarda , ale w środku kryje się krucha dziewczynka która też ma uczucia . 
No i znów … po moich policzkach zaczęły spływać łzy . Chciałabym być warta czyjejś miłości , czyjegoś uśmiechu , chciałabym poczuć się przez kogoś kochana , że komuś na mnie zależy .. ale to niemożliwe , gdyż zbliża się koniec świata ludzkiego . Mam już 17 lat , poznałam w moim życiu wielu chłopaków , którzy potem okazali się zwykłymi świniami .
- … wiem że nie wysłuchasz moich próśb , nawet nie wiem czy jeszcze tam jesteś . Zapewne jesteś zbyt zajęty planowaniem jak bardziej pogrążyć ziemię , bądź jak ją uratować , ale warto spróbować . Zdaję sobie sprawę że nie zrobiłam nic dobrego w moim życiu , ale pozwól mi przed śmiercią poznać co to jest prawdziwa miłość … tak bardzo proszę – wyszeptałam przez płacz patrząc się w księżyc . Nie miałam ochoty schodzić na dół , tu było mi dobrze . Ponownie pogrążyłam się w myśleniu . Po jakimś czasie gapienia się bez celu w niebo , film mi się urwał i zasnęłam oparta o ścianę .
*Elizabeth POV*
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez porozbijane okna. Rozejrzałam się dookoła, łóżka Nat i Niny były puste.
-Wstajemy !!-usłyszałam krzyk Natalie.
- Gdzie byłaś ? - spytałam zaspana .
-Nigdzie.-odparła po czym podeszła do łóżka Philipa i zrzuciła go na ziemię razem z materacem.
- Nienormalna jesteś ?! Ja chcę spać , która godzina ? Ludzie litości - ach ten Phil .
-Dzień dobry Phil , jest 6:00, cieszę się że nie obudziłam cię o 4:00.-powiedziała sarkastycznie Nat.
- Idiotyzm ! - chłopak wstał i podniósł koc wraz z materacem .
-Powiem ci że od dziś masz pobudkę o 4 rano.-powiedziała Nat z poważna miną, patrząc na Phila .
- Chciała byś ...
-Nie radzę z nią zaczynać.-powiedział Sid.
- Ja się tam jej nie boję .... - i się zaraz zacznie wojna
-Na ziemię i 500 pompek.-powiedziała Nati podchodząc do Philipa.
-Że co proszę !-Philip cały zbladł.
- To co słyszałeś – krzyknęła Amy zajadając się chipsami .
-Chcesz pójść w ślady brata ?-spytała się Natalie dziewczyny .
- Ja już nic nie mówię - powiedziała przez śmiech Amy .
-Eh...trzeba będzie was nauczyć się strzelać z broni.-powiedziała Nati niby do siebie ale tak że wszyscy ja usłyszeli
- A tak wogule to gdzie podziała się Nina ? – spytałam zaciekawiona .
-Tu jestem.-dziewczyna stanęła w drzwiach.
- Gdzie cię wcięło ? – dopytywała się Diana .
- Umm … nieważne – odparła ruda . Na jej twarzy był przyklejony sztuczny uśmiech .
-No więc co robimy ?-spytałam szybko by nie doszło do żadnej kłótni .
*Sid POV*
Wszyscy zaczęli się rozchodzić , w pomieszczeniu zostałem tylko ja i siedząca na łóżku obok Natalie . Było jakoś niezręcznie cicho . Bałem się do niej odezwać jedyne co udało mi się zrobić i to z dużym wysiłkiem to usiąść koło niej . Dziewczyna spojrzała na mnie niepewnie . Musiałem jakoś przerwać tą niezręczną ciszę .
-Przepraszam.-powiedziałem patrząc Nat w oczy .
-Nic się nie stało, to ja zbyt ostro zareagowałam.-powiedziała , spuszczając wzrok. Mimo jej słów wiedziałem że jest na mnie w dalszym ciągu zła . Złapałem ja za podbródek i zmusiłem by spojrzała na mnie. Nasze twarze dzieliły centymetry. 

Nie wytrzymałem i wpoiłem się w jej usta ... Przez jakiś czas dziewczyna była zszokowana, ale po chwili oddała pocałunek. To jest takie wspaniałe uczucie , gdy ona nie protestuje . Może coś z tego będzie … W moim brzuchu pojawiło się stado motyli. Coraz zachłanniej zacząłem całować Nat.
-Nie.-powiedziała stanowczo dziewczyna odsuwając się ode mnie. A zapowiadało się tak pięknie , nie wiedziałem dlaczego przerwała tą cudowną chwilę. Zaraz potem poczułem jak dziewczyna się do mnie przytula . Nie wiedząc co zrobić przyciągnąłem ją jeszcze bardziej do siebie .
Poczułem jak dziewczynie zaczynają się trząść ramiona .
Właśnie chciałem znowu pocałować Nat gdy do pokoju wszedł nie kto inny jak Philip.
-Czego chcesz ?-spytałem zdenerwowany chłopaka i jak najszybciej odsunąłem się od Nat.
- Amm … emmm … no … Sid całował się z Natalie ! – wykrzyczał zwijając się ze śmiechu . Miałem ochotę zgnieść tego bachora jak karalucha !
- Pierdolisz ?! – zaraz przybiegł tu Sam .
-Sam ! –w oddali było słychać krzyk Niny -Jak ty się wyrażasz?
-Przepraszam, żartujesz? -zaśmiał się. Phil poprzez śmiech przecząco pokręcił głową-Ale fajnieee! –i zaczął się jarać jak mała dziewczynka. Jezu jakie dzieci !
-Nie, ja się tym zajmę.-powiedziała Nat. -Phil, wiesz co mam, do ciebie prośbę, po pierwsze wyjdziesz stąd, a po drugie o wszystkim zapomnisz.-powiedziała spokojnie Nat.
- A o czym mam zapomnieć ? Bo już zapomniałem .
- Czy ty na serio jesteś taki tępy czy tylko udajesz ? – powiedziałem ironicznie .
- Wiesz wydaje mi się … możesz powtórzyć pytanie ? – to było już przegięcie . Młody sobie jaja ze mnie robił .
- Dość ! Nie ma tu was ! – po tych słowach , wydobytych się z ust Natalie wszyscy opuścili pomieszczenie .
**Dwa tygodnie później * Nina POV**
Mimo tego że jest wczesny wrzesień noce są coraz zimniejsze . Zaczyna nam również brakować pożywienia , zostały jakieś konserwy wojskowe ale nikt nie chce tego jeść .
Wczesnym rankiem Nat zwołała wszystkich i ogłosiła że musimy udać się na mały wypad .
- Dobra , dwie osoby idą ze mną . Na pewno nie ty Phil – rzekła dziewczyna gdy chłopak podniósł rękę – Sid i Nina , wy nie boicie się sztywnych dlatego idziecie ze mną – hmm … nawet dobrze że mnie wybrała , mam dość siedzenia w tym budynku .
- A co z nami ? Ja też mogę z wami iść – powiedziała Amy .
- Nie , ty jesteś potrzebna tu . Trzeba zabić wybite okna deskami i troche tu ogarnąć bo warunki do mieszkania tu nie są najlepsze . – odpowiedział Nat zakładając plecak . Uczyniłam to samo . Chwyciłam broń i byliśmy gotowi do wyjścia . Po wyjściu na zewnątrz uderzyło nas zimne powietrze . Skierowaliśmy się w stronę supermarketu , tam powinno być wszystko co nam potrzebne . Sid szedł pierwszy , bo wiedział gdzie się znajduje nasz cel ja szłam na końcu , kryjąc tyły . Było całkiem spokojnie , pojedyncze zombie krzątały się z dala od nas . Jednak wolałam być ostrożna i trzymałam w ręku sztylet , a broń miałam na wyciągnięcie ręki w kieszeni .
Wchodząc do sklepu upewniliśmy się że nie ma w nim sztywnych . Każdy z nas chwycił wózek i zaczęliśmy pakować do niego co najpotrzebniejsze . Natalie zajęła się jedzeniem , było go całkiem sporo . Sid zaczął pakować różne środki do higieny , . A ja ruszyłam w pogoń za jakimiś ciepłymi ubraniami , zbliżała się zima a my mieliśmy tylko krótkie spodenki i koszulki . Również zabrałam kilka ciepłych koców . Wzięłam również kilka klamotów , które w niczym nie przydadzą się nam do walki z zombie . Po jakimś czasie zebraliśmy się obok wyjścia .
- Dużo tego – stwierdziła Nat , miała rację – nie zmieścimy tego wszystkiego . Zrobimy tak , spakujemy tylko tyle ile się zmieści , resztę zawieziemy w tych wózkach – po kilku minutach byliśmy gotowi , skierowaliśmy się w stronę wyjścia . Wracaliśmy tą samą drogą , staraliśmy się zachować ciszę aby nie ściągnąć tu zombie . Nagle z dachu spadła cegła powodując głośny huk . Zanim się zorientowałam byliśmy otoczeni przez stado sztywnych .
- I co teraz ? – wykrzyczał Sid .
- Przecież to jasne , zginiemy i zamienimy się – powiedziałam , wbijając sztylet w czaszkę zombiaka .
*Natalie POV*
Byłam pewna że to już koniec , gdy usłyszałam że ktoś wykrzyczał moje imię . Odwróciłam się , moim oczom ukazał się Jack . Ten sam Jack którego spotkałam tamtej nocy .
- Natalie ! Tutaj , chodcie! – wykrzyczał . Pobiegliśmy za nim , wąską uliczką , gdzie nie było sztywnych .
- Jack co ty tu robisz ? – wydyszałam zwalniając tempo .
- Zaraz , to wy się znacie ? – spytała Nina , marszcząc brwi .
- Długa historia … - odpowiedział jak zawsze uśmiechnięty Jack . Teraz szliśmy już normalnym tempem . Opowiedziałam Jackowi o naszej kryjówce i po długich namowach zgodził się pójść z nami .
- A wy jak się nazywacie ? – powiedział zaciekawiony chłopak
- To jest Sid , a to Ruda – przedstawiłam swoich przyjaciół chłopakowi .
- Znaczy Nina …. – poprawiła mnie dziewczyna .
- Miło was poznać – uśmiechnął się Jack .
Po kilkunastu minutach drogi byliśmy na miejscu . Gdy weszliśmy do środka, naszym oczom ukazała się doprowadzona do stanu użytku baza.
-Z twoich opowieści wywnioskowałem że to kompletna rudera.-powiedział uśmiechnięty Jack.
-Widać się myliłam.-odpowiadam spokojnie i idę w kierunku spiżarni.
-Zawołajcie resztę i rozdajcie im ubrania.-rzuciłam przez ramię.
- Wróciliśmy ! – krzyknęła Nina .
- Nic wam nie jest ? – spytała zatroskana Eliz .
- Wszystko dobrze – odpowiedział Sid .
- Dobra mamy trochę jedzenia , ale musimy je oszczędzać . Zabraliśmy też ciepłe koce i ubrania . Niech każdy poszuka czegoś dla siebie i weźcie sobie po jednym kocu – oznajmiła ruda , reszta wykonała jej polecenie .
- A to kto ? – spytał Phil wskazując na Jacka .
-Jack miło poznać.-powiedział i wyciągną w stronę Phila dłoń.
-A konkretniej? -pyta zaciekawiona Amy.
- Nowy członek naszej grupy – oznajmiłam . Czułam takie poczucie szczęścia , które nie wiem skąd się wzięło .
-Nati...mogę ci zadać pytanie ?-spytał Sam po upłynięciu godziny
-Tak jasne...o co chodzi ?-bałam się tego pytania.
-Co było w tej teczce...przez którą wściekłaś się na Sida.
-Akta.-odparłam spokojnie, mimo że moje serce waliło jak oszalałe.
-Czyje akta ?-pyta zafascynowany Phil. -Kogoś.-odpowiadam chłopakowi. Nie chciałam by wiedzieli kim tak naprawdę jestem, nie chcę tego szacunku który się wiązał z tytułem mojego ojca. Chcę sama na to zapracować .
-To były akta jej ojca.-słyszę głos Sida, mam ochotę rzucić się na niego z nożem, ale powstrzymuję tę pokusę.
- Sid ! Prosiłam cię żebyś nikomu nie mówił ! - krzyknęłam zaciskając pięści .
-Ugh ... koniec tematu ! Przydało by się coś do jedzenia zrobić - musiałam jakoś to zakończyć , łzy na myśl o ojcu zaczęły napływać mi do oczu .
-Co ty gadasz, przecież twój ojciec to bohater.-mówi zdziwiony Sid patrząc na mnie.
- Czy ty nie rozumiesz co powiedziałam ?! – miałam ochotę mu przywalić . Wszyscy się na nas krzywo patrzyli .
- Nie wiem jak wy , ale ja jestem głodna – rzekła Diana i skierowała się w stronę takiej małej niby kuchni . Każdy się rozszedł w inną stronę . Byłam jej wdzięczna za zmianę tematu, chcąc uniknąć rozmowy z Sidem ruszyłam za dziewczynami .