UWAGA ! Pierwszy rozdział znajduje się w tej zakładce , gdyż został przez przypadek usunięty ! Przepraszamy za wszystkie utrudnienia :) Mamy nadzieję że nie sprawi to większego problemu ....
*Nina POV*
Chłodny wiatr rozwiewał moje
włosy . Jechaliśmy już od dobrych trzech dni , a na horyzoncie wciąż nie było
widać O Donell . Termometry wskazywały ponad 30 stopni . Z tego powodu postanowiliśmy zatrzymać się
w przydrożnym barze .
Po otwarciu drzwi uderzył nas
mocny zapach alkoholu i dymu papierosowego . Mimo tego weszłyśmy do dusznego
pomieszczenia . Zajęliśmy stolik przy oknie , by chociaż trochę zminimalizować
odór .
- Następny przystanek O Donell ….
– powiedziała niepewnie Amy .
- O ile tam dojedziemy –
stwierdziła zmęczona podróżą Natalie .
- Kto teraz zastąpi Nat i
poprowadzi samochód ? – spytała Eliza , popijając zimną colę .
- Dziewczyny teraz moja kolej ! –
powiedziała uradowana Amy
- Ej Natalie , jak nie skończymy
w krzakach to będzie dobrze . – szepnęła Nina .
- Ha ha ha … bardzo śmieszne . –
odezwała się Amy . Nagle dziewczyny
usłyszały czyjeś krzyki dobiegające z parkingu , wszyscy ludzie wybiegli z
knajpy by zobaczyć co się dzieje na zewnątrz . My uczyniliśmy to samo ,
wybiegłyśmy za tłumem . Tam zobaczyliśmy jakiegoś dziwnego człowieka
kłócącego się z kierownikiem baru .
- Niech pan mnie puści ! Ze mną
dzieje się coś złego ! Mój przyjaciel zja … zjadł mojego syna ! – zaszlochał
mężczyzna – on też zaraził się tym wirusem … tylko że on stał się czymś
innym … ja też się tym staje . –
wykrzyczał przez płacz .
*Elizabeth POV*
By łam bardzo zmęczona , więc
ostatnia wybiegłam z knajpy . Zaspana dostrzegłam coś co mnie przeraziło . Skóra faceta który ciągle krzyczał była w
kilku miejscach całkowicie zdarta , aż do mięśni . Całe jego ciało pokrywała
krew , był bardzo blady . Oczy tego człowieka stały się mgliste , a źrenice
strasznie duże i czerwono-krwiste . To było obrzydliwe i nieludzkie !
Taki widok zawsze mnie brzydził ,
lecz nie moje przyjaciółki .
- Niech ktoś zadzwoni po karetkę
– krzyknęłam .
- Ale jak ??!! Tu nie ma zasięgu
! – burknął chłopak przyglądający się tej całej sytuacji , był on całkiem
przystojny . Starałam się na niego nie patrzeć , lecz nie dało się oderwać on
niego wzroku .
- To niech ktoś zawiezie go do
szpitala !
*Amy POV*
Do zawsze kręciły mnie takie
tajemnicze sytuacje .
- My to zrobimy ! – krzyknęłam
bez namysłu , zresztą jak zawsze .
- Że co ?! - wrzasnęła Elizabeth , wszystkie oczy
kierowały się w jej stronę .
- To jest zwariowany pomysł ! –
stwierdziła Natalie – ale nie głupi ! – spojrzałam niepewnie na Ninę , z
nadzieją że ona równie mnie poprze . Choć nie ukrywam że wisi mi to , bo i tak
zrobię swoje .
- Ja jestem za Amy – odezwała się
Nina .
- To przegłosowane ! - rzekłam .
- Ughhhhh ….. – westchnęła Eliza
.
*Natalie POV*
Podeszłam do faceta , chwyciłam
go za ramię , odciągając lekko do tyłu .
- Pan pójdzie z nami – rzekłam
łagodnie . Mężczyzna nic nie odpowiedział
posłusznie skierował się w stronę samochodu stojącego tuż obok . –
dziewczyny na co czekacie ? Idziemy ! – one także uczyniły to co im kazałam .
Przed wejściem do auta Elizabeth
kłóciła się ze mną kto zajmie miejsce z tyłu pojazdu , gdyż ona panicznie bała
się Nawego pasażera .
Amy pierwszy raz prowadziła samochód , więc usiadłam z
przodu żeby jej dopilnować i żeby uniknąć wypadku . Nina z niezadowoloną Elizą
zajęły miejsca z tyłu pojazdu , obok tajemniczego mężczyzny . W pewnym momencie moje ciekawość nie wytrzymała.
-Może nam pan wyjaśnić o co tu chodzi ? -spytałam.
Mężczyzna westchnął , i zaczął opowiadać.
-Jestem naukowcem - powiedział. - To, co stworzyłem
mogło mnie zabić
*Elizabeth
POV*
To była historia niczym z horroru. Napotkany facet
stracił dziecko. Ukochany syn został zjedzony przez jego najlepszego
przyjaciela.
*Amy POV*
Im dłużej Andrzej opowiadał swoją historię , coraz
bardziej nie mogłam się skupić. Pierwszy
raz prowadziłam samochód i wiedziałam, że to duża odpowiedzialność, ale nie
potrafiłam myśleć o drodze przede mną.
-Ta historia jest niedorzeczna! Opowiada nam pan
jakiś film , to nie mogło się wydarzyć -odparła zdenerwowana i blada Elizabeth.
Widać było, że przyjaciółka bała się tej historii i tego faceta. Odwróciłam
się, żeby ją pocieszyć i już miałam coś powiedzieć, kiedy dziewczyny zaczęły
krzyczeć "HAMUJ!" W ostatnim momencie spojrzałam na drogę i udało mi
się zatrzymać pojazd przed … CND
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz