Nowy adres bloga to http://faithhopeloveandzombie.blogspot.com/ !
Ten blog zostanie niedługo usunięty , ale zapraszam na nowego :3
Through The Dark
Śmierć czyha na nich na każdym kroku ...... Czy ktoś przeżyje ? Czy uda się im uciec ? Czy władze nad ziemią przejmą potwory ? Dowiecie się tego niebawem ...
sobota, 21 czerwca 2014
niedziela, 2 lutego 2014
Rozdział 7. Nowy członek grupy
*Natalie POV*
-Natalie!- ktoś mnie woła, wokół jest biało. Idę przed siebie ciągnięta jakaś dziwną mocą. Nagle w oddali majaczą się dwie postacie, dziewczynka i mężczyzna. Od razu ich poznaję.
-Jass...? Tata...?-oboje kiwają twierdząco głowami. Zrywam się biegiem szczęśliwa że ich widzę. Nagle pada strzał a po tym kolejny. Wszystko wokół robić się czerwone. Mój ojciec i siostra upadają. Patrzę na strzelca i że strachem stwierdzam że to...ja. Siadam na łóżku i próbuje uspokoić oddech.
-To sen, to tylko głupi sen.-mówię do siebie w myślach. Wstaję i kieruje się w stronę tymczasowej siłowni. Z sufitu zwisa worek treningowy. Bez namysłu zaczynam w niego walić. Czuję jak mojej mięśnie krzyczą z bólu ale nie przestaje. W końcu worek pęka a ja upadam na kolana. Chowam twarz w dłoniach i daję spłynąć łzom po, moich policzkach. Nie zdałam sobie nawet sprawy że ktoś mnie obserwuje.
*Nina POV*
- Natalie wszystko ok ? – nie był normalny widok . Rozpłakana Nat , waląca w worek treningowy .
- Nie ! – spojrzała się na mnie , była cała czerwona do płaczu .
- Co się stało ? – ukucnęłam przy dziewczynie starając się ją pocieszyć .
- Wybacz , ale nie chcę na razie o tym mówić …
- Ale mi możesz powiedzieć – nie mogłam jej tak zostawić , to moja przyjaciółka .
- Przepraszam , ale chce pobyć sama – po tych słowach wyszła z pomieszczenia . Nie wiedziałam jak zareagować , czy biec za nią czy tu zostać . Też miałam takie chwile więc postanowiłam jej już nie dręczyć . Zaczęłam rozglądać się dookoła . Zauważyłam dziurę w suficie do której była podstawiona drabina , mimo panującego mroku weszłam na nią . Znalazłam się w jakimś dziwnym pomieszczeniu , w którym było tylko jedno , ogromnie , wybite okno . Wyjrzałam za nie , musiałam znajdować się bardzo wysoko nad ziemią . Można było dostrzec z góry kilkunastu sztywnych wałęsających się po ulicach . Moją uwagę przykuł księżyc , był jakiś wyjątkowy .
Usiadłam przy wybitym oknie , opierając się o
ścianę . Leciutki , chłodny wiatr przewiewał moje włosy . Ponownie
spojrzałam w dół , do mojej głowy zaczęły napływać dziwne myśli , coś
tam od środka korciło mnie by skoczyć . Moje życie i tak nie ma sensu ,
więc skok i tak by nic nie zmienił .. choć nie , bym już nie musiała
żyć na tym fałszywym świecie . Sami zobaczcie , wszystko zaczyna się
walić . Świat opanowały zombie , większość ludzi na świecie zamieniła
się w pragnące krwi potwory . A ja , a moi przyjaciele ? Jakimś cudem
ocaleliśmy , lecz prędzej czy później zginiemy . Nie mamy szans przeżyć .
Na przykład taki Sid , uważa się za osiłka , ale nie zdaje sobie sprawy
z tego jakie groźne są zombie . Natalie … ładna , utalentowana ,
przyjacielska , ale ma jedną wadę – jest zbyt pewna siebie i to ją
kiedyś zgubi . Amy myśli że bycie najładniejszą w grupie wystarczy ,
lecz zapomniała o jednym ; sztywni to nie normalni chłopcy , nie da ich
się uwieść wyglądem i charakterem . Dwie szare myszki , które gdy
zostaną same mają małe szanse na przeżycie – Diana i Elizabeth . O
Philipie i Robie lepiej nie wspominać … uważają oni życie za jedną
wielką imprezę , a zabijanie zombie za rozrywkę . Lecz bez nich było by
tu tak nudno i cicho . No teraz przyszła pora na mnie … Kompletne
beztalencie , jedyne co potrafię to obrażanie ludzi i pakowanie się w
kłopoty , to moja natura , nic na to nie poradzę . Ani nie jestem ładna
ani inteligentna , w moim nędznym życiu nikt mnie nie traktował poważnie
, i nie zmieniło się to nawet do teraz . Staram się udawać twardą , ale
dużej już nie mogę . Z zewnątrz twarda , ale w środku kryje się krucha
dziewczynka która też ma uczucia .
No i znów … po moich policzkach zaczęły spływać łzy . Chciałabym być warta czyjejś miłości , czyjegoś uśmiechu , chciałabym poczuć się przez kogoś kochana , że komuś na mnie zależy .. ale to niemożliwe , gdyż zbliża się koniec świata ludzkiego . Mam już 17 lat , poznałam w moim życiu wielu chłopaków , którzy potem okazali się zwykłymi świniami .
- … wiem że nie wysłuchasz moich próśb , nawet nie wiem czy jeszcze tam jesteś . Zapewne jesteś zbyt zajęty planowaniem jak bardziej pogrążyć ziemię , bądź jak ją uratować , ale warto spróbować . Zdaję sobie sprawę że nie zrobiłam nic dobrego w moim życiu , ale pozwól mi przed śmiercią poznać co to jest prawdziwa miłość … tak bardzo proszę – wyszeptałam przez płacz patrząc się w księżyc . Nie miałam ochoty schodzić na dół , tu było mi dobrze . Ponownie pogrążyłam się w myśleniu . Po jakimś czasie gapienia się bez celu w niebo , film mi się urwał i zasnęłam oparta o ścianę .
*Elizabeth POV*
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez porozbijane okna. Rozejrzałam się dookoła, łóżka Nat i Niny były puste.
-Wstajemy !!-usłyszałam krzyk Natalie.
- Gdzie byłaś ? - spytałam zaspana .
-Nigdzie.-odparła po czym podeszła do łóżka Philipa i zrzuciła go na ziemię razem z materacem.
- Nienormalna jesteś ?! Ja chcę spać , która godzina ? Ludzie litości - ach ten Phil .
-Dzień dobry Phil , jest 6:00, cieszę się że nie obudziłam cię o 4:00.-powiedziała sarkastycznie Nat.
- Idiotyzm ! - chłopak wstał i podniósł koc wraz z materacem .
-Powiem ci że od dziś masz pobudkę o 4 rano.-powiedziała Nat z poważna miną, patrząc na Phila .
- Chciała byś ...
-Nie radzę z nią zaczynać.-powiedział Sid.
- Ja się tam jej nie boję .... - i się zaraz zacznie wojna
-Na ziemię i 500 pompek.-powiedziała Nati podchodząc do Philipa.
-Że co proszę !-Philip cały zbladł.
- To co słyszałeś – krzyknęła Amy zajadając się chipsami .
-Chcesz pójść w ślady brata ?-spytała się Natalie dziewczyny .
- Ja już nic nie mówię - powiedziała przez śmiech Amy .
-Eh...trzeba będzie was nauczyć się strzelać z broni.-powiedziała Nati niby do siebie ale tak że wszyscy ja usłyszeli
- A tak wogule to gdzie podziała się Nina ? – spytałam zaciekawiona .
-Tu jestem.-dziewczyna stanęła w drzwiach.
- Gdzie cię wcięło ? – dopytywała się Diana .
- Umm … nieważne – odparła ruda . Na jej twarzy był przyklejony sztuczny uśmiech .
-No więc co robimy ?-spytałam szybko by nie doszło do żadnej kłótni .
*Sid POV*
Wszyscy zaczęli się rozchodzić , w pomieszczeniu zostałem tylko ja i siedząca na łóżku obok Natalie . Było jakoś niezręcznie cicho . Bałem się do niej odezwać jedyne co udało mi się zrobić i to z dużym wysiłkiem to usiąść koło niej . Dziewczyna spojrzała na mnie niepewnie . Musiałem jakoś przerwać tą niezręczną ciszę .
-Przepraszam.-powiedziałem patrząc Nat w oczy .
-Nic się nie stało, to ja zbyt ostro zareagowałam.-powiedziała , spuszczając wzrok. Mimo jej słów wiedziałem że jest na mnie w dalszym ciągu zła . Złapałem ja za podbródek i zmusiłem by spojrzała na mnie. Nasze twarze dzieliły centymetry.
Nie wytrzymałem i wpoiłem się w jej usta ... Przez jakiś czas dziewczyna była zszokowana, ale po chwili oddała pocałunek. To jest takie wspaniałe uczucie , gdy ona nie protestuje . Może coś z tego będzie … W moim brzuchu pojawiło się stado motyli. Coraz zachłanniej zacząłem całować Nat.
-Nie.-powiedziała stanowczo dziewczyna odsuwając się ode mnie. A zapowiadało się tak pięknie , nie wiedziałem dlaczego przerwała tą cudowną chwilę. Zaraz potem poczułem jak dziewczyna się do mnie przytula . Nie wiedząc co zrobić przyciągnąłem ją jeszcze bardziej do siebie .
Poczułem jak dziewczynie zaczynają się trząść ramiona .
Właśnie chciałem znowu pocałować Nat gdy do pokoju wszedł nie kto inny jak Philip.
-Czego chcesz ?-spytałem zdenerwowany chłopaka i jak najszybciej odsunąłem się od Nat.
- Amm … emmm … no … Sid całował się z Natalie ! – wykrzyczał zwijając się ze śmiechu . Miałem ochotę zgnieść tego bachora jak karalucha !
- Pierdolisz ?! – zaraz przybiegł tu Sam .
-Sam ! –w oddali było słychać krzyk Niny -Jak ty się wyrażasz?
-Przepraszam, żartujesz? -zaśmiał się. Phil poprzez śmiech przecząco pokręcił głową-Ale fajnieee! –i zaczął się jarać jak mała dziewczynka. Jezu jakie dzieci !
-Nie, ja się tym zajmę.-powiedziała Nat. -Phil, wiesz co mam, do ciebie prośbę, po pierwsze wyjdziesz stąd, a po drugie o wszystkim zapomnisz.-powiedziała spokojnie Nat.
- A o czym mam zapomnieć ? Bo już zapomniałem .
- Czy ty na serio jesteś taki tępy czy tylko udajesz ? – powiedziałem ironicznie .
- Wiesz wydaje mi się … możesz powtórzyć pytanie ? – to było już przegięcie . Młody sobie jaja ze mnie robił .
- Dość ! Nie ma tu was ! – po tych słowach , wydobytych się z ust Natalie wszyscy opuścili pomieszczenie .
**Dwa tygodnie później * Nina POV**
Mimo tego że jest wczesny wrzesień noce są coraz zimniejsze . Zaczyna nam również brakować pożywienia , zostały jakieś konserwy wojskowe ale nikt nie chce tego jeść .
Wczesnym rankiem Nat zwołała wszystkich i ogłosiła że musimy udać się na mały wypad .
- Dobra , dwie osoby idą ze mną . Na pewno nie ty Phil – rzekła dziewczyna gdy chłopak podniósł rękę – Sid i Nina , wy nie boicie się sztywnych dlatego idziecie ze mną – hmm … nawet dobrze że mnie wybrała , mam dość siedzenia w tym budynku .
- A co z nami ? Ja też mogę z wami iść – powiedziała Amy .
- Nie , ty jesteś potrzebna tu . Trzeba zabić wybite okna deskami i troche tu ogarnąć bo warunki do mieszkania tu nie są najlepsze . – odpowiedział Nat zakładając plecak . Uczyniłam to samo . Chwyciłam broń i byliśmy gotowi do wyjścia . Po wyjściu na zewnątrz uderzyło nas zimne powietrze . Skierowaliśmy się w stronę supermarketu , tam powinno być wszystko co nam potrzebne . Sid szedł pierwszy , bo wiedział gdzie się znajduje nasz cel ja szłam na końcu , kryjąc tyły . Było całkiem spokojnie , pojedyncze zombie krzątały się z dala od nas . Jednak wolałam być ostrożna i trzymałam w ręku sztylet , a broń miałam na wyciągnięcie ręki w kieszeni .
Wchodząc do sklepu upewniliśmy się że nie ma w nim sztywnych . Każdy z nas chwycił wózek i zaczęliśmy pakować do niego co najpotrzebniejsze . Natalie zajęła się jedzeniem , było go całkiem sporo . Sid zaczął pakować różne środki do higieny , . A ja ruszyłam w pogoń za jakimiś ciepłymi ubraniami , zbliżała się zima a my mieliśmy tylko krótkie spodenki i koszulki . Również zabrałam kilka ciepłych koców . Wzięłam również kilka klamotów , które w niczym nie przydadzą się nam do walki z zombie . Po jakimś czasie zebraliśmy się obok wyjścia .
- Dużo tego – stwierdziła Nat , miała rację – nie zmieścimy tego wszystkiego . Zrobimy tak , spakujemy tylko tyle ile się zmieści , resztę zawieziemy w tych wózkach – po kilku minutach byliśmy gotowi , skierowaliśmy się w stronę wyjścia . Wracaliśmy tą samą drogą , staraliśmy się zachować ciszę aby nie ściągnąć tu zombie . Nagle z dachu spadła cegła powodując głośny huk . Zanim się zorientowałam byliśmy otoczeni przez stado sztywnych .
- I co teraz ? – wykrzyczał Sid .
- Przecież to jasne , zginiemy i zamienimy się – powiedziałam , wbijając sztylet w czaszkę zombiaka .
*Natalie POV*
Byłam pewna że to już koniec , gdy usłyszałam że ktoś wykrzyczał moje imię . Odwróciłam się , moim oczom ukazał się Jack . Ten sam Jack którego spotkałam tamtej nocy .
- Natalie ! Tutaj , chodcie! – wykrzyczał . Pobiegliśmy za nim , wąską uliczką , gdzie nie było sztywnych .
- Jack co ty tu robisz ? – wydyszałam zwalniając tempo .
- Zaraz , to wy się znacie ? – spytała Nina , marszcząc brwi .
- Długa historia … - odpowiedział jak zawsze uśmiechnięty Jack . Teraz szliśmy już normalnym tempem . Opowiedziałam Jackowi o naszej kryjówce i po długich namowach zgodził się pójść z nami .
- A wy jak się nazywacie ? – powiedział zaciekawiony chłopak
- To jest Sid , a to Ruda – przedstawiłam swoich przyjaciół chłopakowi .
- Znaczy Nina …. – poprawiła mnie dziewczyna .
- Miło was poznać – uśmiechnął się Jack .
Po kilkunastu minutach drogi byliśmy na miejscu . Gdy weszliśmy do środka, naszym oczom ukazała się doprowadzona do stanu użytku baza.
-Z twoich opowieści wywnioskowałem że to kompletna rudera.-powiedział uśmiechnięty Jack.
-Widać się myliłam.-odpowiadam spokojnie i idę w kierunku spiżarni.
-Zawołajcie resztę i rozdajcie im ubrania.-rzuciłam przez ramię.
- Wróciliśmy ! – krzyknęła Nina .
- Nic wam nie jest ? – spytała zatroskana Eliz .
- Wszystko dobrze – odpowiedział Sid .
- Dobra mamy trochę jedzenia , ale musimy je oszczędzać . Zabraliśmy też ciepłe koce i ubrania . Niech każdy poszuka czegoś dla siebie i weźcie sobie po jednym kocu – oznajmiła ruda , reszta wykonała jej polecenie .
- A to kto ? – spytał Phil wskazując na Jacka .
-Jack miło poznać.-powiedział i wyciągną w stronę Phila dłoń.
-A konkretniej? -pyta zaciekawiona Amy.
- Nowy członek naszej grupy – oznajmiłam . Czułam takie poczucie szczęścia , które nie wiem skąd się wzięło .
-Nati...mogę ci zadać pytanie ?-spytał Sam po upłynięciu godziny
-Tak jasne...o co chodzi ?-bałam się tego pytania.
-Co było w tej teczce...przez którą wściekłaś się na Sida.
-Akta.-odparłam spokojnie, mimo że moje serce waliło jak oszalałe.
-Czyje akta ?-pyta zafascynowany Phil. -Kogoś.-odpowiadam chłopakowi. Nie chciałam by wiedzieli kim tak naprawdę jestem, nie chcę tego szacunku który się wiązał z tytułem mojego ojca. Chcę sama na to zapracować .
-To były akta jej ojca.-słyszę głos Sida, mam ochotę rzucić się na niego z nożem, ale powstrzymuję tę pokusę.
- Sid ! Prosiłam cię żebyś nikomu nie mówił ! - krzyknęłam zaciskając pięści .
-Ugh ... koniec tematu ! Przydało by się coś do jedzenia zrobić - musiałam jakoś to zakończyć , łzy na myśl o ojcu zaczęły napływać mi do oczu .
-Co ty gadasz, przecież twój ojciec to bohater.-mówi zdziwiony Sid patrząc na mnie.
- Czy ty nie rozumiesz co powiedziałam ?! – miałam ochotę mu przywalić . Wszyscy się na nas krzywo patrzyli .
- Nie wiem jak wy , ale ja jestem głodna – rzekła Diana i skierowała się w stronę takiej małej niby kuchni . Każdy się rozszedł w inną stronę . Byłam jej wdzięczna za zmianę tematu, chcąc uniknąć rozmowy z Sidem ruszyłam za dziewczynami .
-Natalie!- ktoś mnie woła, wokół jest biało. Idę przed siebie ciągnięta jakaś dziwną mocą. Nagle w oddali majaczą się dwie postacie, dziewczynka i mężczyzna. Od razu ich poznaję.
-Jass...? Tata...?-oboje kiwają twierdząco głowami. Zrywam się biegiem szczęśliwa że ich widzę. Nagle pada strzał a po tym kolejny. Wszystko wokół robić się czerwone. Mój ojciec i siostra upadają. Patrzę na strzelca i że strachem stwierdzam że to...ja. Siadam na łóżku i próbuje uspokoić oddech.
-To sen, to tylko głupi sen.-mówię do siebie w myślach. Wstaję i kieruje się w stronę tymczasowej siłowni. Z sufitu zwisa worek treningowy. Bez namysłu zaczynam w niego walić. Czuję jak mojej mięśnie krzyczą z bólu ale nie przestaje. W końcu worek pęka a ja upadam na kolana. Chowam twarz w dłoniach i daję spłynąć łzom po, moich policzkach. Nie zdałam sobie nawet sprawy że ktoś mnie obserwuje.
*Nina POV*
- Natalie wszystko ok ? – nie był normalny widok . Rozpłakana Nat , waląca w worek treningowy .
- Nie ! – spojrzała się na mnie , była cała czerwona do płaczu .
- Co się stało ? – ukucnęłam przy dziewczynie starając się ją pocieszyć .
- Wybacz , ale nie chcę na razie o tym mówić …
- Ale mi możesz powiedzieć – nie mogłam jej tak zostawić , to moja przyjaciółka .
- Przepraszam , ale chce pobyć sama – po tych słowach wyszła z pomieszczenia . Nie wiedziałam jak zareagować , czy biec za nią czy tu zostać . Też miałam takie chwile więc postanowiłam jej już nie dręczyć . Zaczęłam rozglądać się dookoła . Zauważyłam dziurę w suficie do której była podstawiona drabina , mimo panującego mroku weszłam na nią . Znalazłam się w jakimś dziwnym pomieszczeniu , w którym było tylko jedno , ogromnie , wybite okno . Wyjrzałam za nie , musiałam znajdować się bardzo wysoko nad ziemią . Można było dostrzec z góry kilkunastu sztywnych wałęsających się po ulicach . Moją uwagę przykuł księżyc , był jakiś wyjątkowy .
Usiadłam przy wybitym oknie , opierając się o
ścianę . Leciutki , chłodny wiatr przewiewał moje włosy . Ponownie
spojrzałam w dół , do mojej głowy zaczęły napływać dziwne myśli , coś
tam od środka korciło mnie by skoczyć . Moje życie i tak nie ma sensu ,
więc skok i tak by nic nie zmienił .. choć nie , bym już nie musiała
żyć na tym fałszywym świecie . Sami zobaczcie , wszystko zaczyna się
walić . Świat opanowały zombie , większość ludzi na świecie zamieniła
się w pragnące krwi potwory . A ja , a moi przyjaciele ? Jakimś cudem
ocaleliśmy , lecz prędzej czy później zginiemy . Nie mamy szans przeżyć .
Na przykład taki Sid , uważa się za osiłka , ale nie zdaje sobie sprawy
z tego jakie groźne są zombie . Natalie … ładna , utalentowana ,
przyjacielska , ale ma jedną wadę – jest zbyt pewna siebie i to ją
kiedyś zgubi . Amy myśli że bycie najładniejszą w grupie wystarczy ,
lecz zapomniała o jednym ; sztywni to nie normalni chłopcy , nie da ich
się uwieść wyglądem i charakterem . Dwie szare myszki , które gdy
zostaną same mają małe szanse na przeżycie – Diana i Elizabeth . O
Philipie i Robie lepiej nie wspominać … uważają oni życie za jedną
wielką imprezę , a zabijanie zombie za rozrywkę . Lecz bez nich było by
tu tak nudno i cicho . No teraz przyszła pora na mnie … Kompletne
beztalencie , jedyne co potrafię to obrażanie ludzi i pakowanie się w
kłopoty , to moja natura , nic na to nie poradzę . Ani nie jestem ładna
ani inteligentna , w moim nędznym życiu nikt mnie nie traktował poważnie
, i nie zmieniło się to nawet do teraz . Staram się udawać twardą , ale
dużej już nie mogę . Z zewnątrz twarda , ale w środku kryje się krucha
dziewczynka która też ma uczucia . No i znów … po moich policzkach zaczęły spływać łzy . Chciałabym być warta czyjejś miłości , czyjegoś uśmiechu , chciałabym poczuć się przez kogoś kochana , że komuś na mnie zależy .. ale to niemożliwe , gdyż zbliża się koniec świata ludzkiego . Mam już 17 lat , poznałam w moim życiu wielu chłopaków , którzy potem okazali się zwykłymi świniami .
- … wiem że nie wysłuchasz moich próśb , nawet nie wiem czy jeszcze tam jesteś . Zapewne jesteś zbyt zajęty planowaniem jak bardziej pogrążyć ziemię , bądź jak ją uratować , ale warto spróbować . Zdaję sobie sprawę że nie zrobiłam nic dobrego w moim życiu , ale pozwól mi przed śmiercią poznać co to jest prawdziwa miłość … tak bardzo proszę – wyszeptałam przez płacz patrząc się w księżyc . Nie miałam ochoty schodzić na dół , tu było mi dobrze . Ponownie pogrążyłam się w myśleniu . Po jakimś czasie gapienia się bez celu w niebo , film mi się urwał i zasnęłam oparta o ścianę .
*Elizabeth POV*
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez porozbijane okna. Rozejrzałam się dookoła, łóżka Nat i Niny były puste.
-Wstajemy !!-usłyszałam krzyk Natalie.
- Gdzie byłaś ? - spytałam zaspana .
-Nigdzie.-odparła po czym podeszła do łóżka Philipa i zrzuciła go na ziemię razem z materacem.
- Nienormalna jesteś ?! Ja chcę spać , która godzina ? Ludzie litości - ach ten Phil .
-Dzień dobry Phil , jest 6:00, cieszę się że nie obudziłam cię o 4:00.-powiedziała sarkastycznie Nat.
- Idiotyzm ! - chłopak wstał i podniósł koc wraz z materacem .
-Powiem ci że od dziś masz pobudkę o 4 rano.-powiedziała Nat z poważna miną, patrząc na Phila .
- Chciała byś ...
-Nie radzę z nią zaczynać.-powiedział Sid.
- Ja się tam jej nie boję .... - i się zaraz zacznie wojna
-Na ziemię i 500 pompek.-powiedziała Nati podchodząc do Philipa.
-Że co proszę !-Philip cały zbladł.
- To co słyszałeś – krzyknęła Amy zajadając się chipsami .
-Chcesz pójść w ślady brata ?-spytała się Natalie dziewczyny .
- Ja już nic nie mówię - powiedziała przez śmiech Amy .
-Eh...trzeba będzie was nauczyć się strzelać z broni.-powiedziała Nati niby do siebie ale tak że wszyscy ja usłyszeli
- A tak wogule to gdzie podziała się Nina ? – spytałam zaciekawiona .
-Tu jestem.-dziewczyna stanęła w drzwiach.
- Gdzie cię wcięło ? – dopytywała się Diana .
- Umm … nieważne – odparła ruda . Na jej twarzy był przyklejony sztuczny uśmiech .
-No więc co robimy ?-spytałam szybko by nie doszło do żadnej kłótni .
*Sid POV*
Wszyscy zaczęli się rozchodzić , w pomieszczeniu zostałem tylko ja i siedząca na łóżku obok Natalie . Było jakoś niezręcznie cicho . Bałem się do niej odezwać jedyne co udało mi się zrobić i to z dużym wysiłkiem to usiąść koło niej . Dziewczyna spojrzała na mnie niepewnie . Musiałem jakoś przerwać tą niezręczną ciszę .
-Przepraszam.-powiedziałem patrząc Nat w oczy .
-Nic się nie stało, to ja zbyt ostro zareagowałam.-powiedziała , spuszczając wzrok. Mimo jej słów wiedziałem że jest na mnie w dalszym ciągu zła . Złapałem ja za podbródek i zmusiłem by spojrzała na mnie. Nasze twarze dzieliły centymetry.
Nie wytrzymałem i wpoiłem się w jej usta ... Przez jakiś czas dziewczyna była zszokowana, ale po chwili oddała pocałunek. To jest takie wspaniałe uczucie , gdy ona nie protestuje . Może coś z tego będzie … W moim brzuchu pojawiło się stado motyli. Coraz zachłanniej zacząłem całować Nat.
-Nie.-powiedziała stanowczo dziewczyna odsuwając się ode mnie. A zapowiadało się tak pięknie , nie wiedziałem dlaczego przerwała tą cudowną chwilę. Zaraz potem poczułem jak dziewczyna się do mnie przytula . Nie wiedząc co zrobić przyciągnąłem ją jeszcze bardziej do siebie .
Poczułem jak dziewczynie zaczynają się trząść ramiona .
Właśnie chciałem znowu pocałować Nat gdy do pokoju wszedł nie kto inny jak Philip.
-Czego chcesz ?-spytałem zdenerwowany chłopaka i jak najszybciej odsunąłem się od Nat.
- Amm … emmm … no … Sid całował się z Natalie ! – wykrzyczał zwijając się ze śmiechu . Miałem ochotę zgnieść tego bachora jak karalucha !
- Pierdolisz ?! – zaraz przybiegł tu Sam .
-Sam ! –w oddali było słychać krzyk Niny -Jak ty się wyrażasz?
-Przepraszam, żartujesz? -zaśmiał się. Phil poprzez śmiech przecząco pokręcił głową-Ale fajnieee! –i zaczął się jarać jak mała dziewczynka. Jezu jakie dzieci !
-Nie, ja się tym zajmę.-powiedziała Nat. -Phil, wiesz co mam, do ciebie prośbę, po pierwsze wyjdziesz stąd, a po drugie o wszystkim zapomnisz.-powiedziała spokojnie Nat.
- A o czym mam zapomnieć ? Bo już zapomniałem .
- Czy ty na serio jesteś taki tępy czy tylko udajesz ? – powiedziałem ironicznie .
- Wiesz wydaje mi się … możesz powtórzyć pytanie ? – to było już przegięcie . Młody sobie jaja ze mnie robił .
- Dość ! Nie ma tu was ! – po tych słowach , wydobytych się z ust Natalie wszyscy opuścili pomieszczenie .
**Dwa tygodnie później * Nina POV**
Mimo tego że jest wczesny wrzesień noce są coraz zimniejsze . Zaczyna nam również brakować pożywienia , zostały jakieś konserwy wojskowe ale nikt nie chce tego jeść .
Wczesnym rankiem Nat zwołała wszystkich i ogłosiła że musimy udać się na mały wypad .
- Dobra , dwie osoby idą ze mną . Na pewno nie ty Phil – rzekła dziewczyna gdy chłopak podniósł rękę – Sid i Nina , wy nie boicie się sztywnych dlatego idziecie ze mną – hmm … nawet dobrze że mnie wybrała , mam dość siedzenia w tym budynku .
- A co z nami ? Ja też mogę z wami iść – powiedziała Amy .
- Nie , ty jesteś potrzebna tu . Trzeba zabić wybite okna deskami i troche tu ogarnąć bo warunki do mieszkania tu nie są najlepsze . – odpowiedział Nat zakładając plecak . Uczyniłam to samo . Chwyciłam broń i byliśmy gotowi do wyjścia . Po wyjściu na zewnątrz uderzyło nas zimne powietrze . Skierowaliśmy się w stronę supermarketu , tam powinno być wszystko co nam potrzebne . Sid szedł pierwszy , bo wiedział gdzie się znajduje nasz cel ja szłam na końcu , kryjąc tyły . Było całkiem spokojnie , pojedyncze zombie krzątały się z dala od nas . Jednak wolałam być ostrożna i trzymałam w ręku sztylet , a broń miałam na wyciągnięcie ręki w kieszeni .
Wchodząc do sklepu upewniliśmy się że nie ma w nim sztywnych . Każdy z nas chwycił wózek i zaczęliśmy pakować do niego co najpotrzebniejsze . Natalie zajęła się jedzeniem , było go całkiem sporo . Sid zaczął pakować różne środki do higieny , . A ja ruszyłam w pogoń za jakimiś ciepłymi ubraniami , zbliżała się zima a my mieliśmy tylko krótkie spodenki i koszulki . Również zabrałam kilka ciepłych koców . Wzięłam również kilka klamotów , które w niczym nie przydadzą się nam do walki z zombie . Po jakimś czasie zebraliśmy się obok wyjścia .
- Dużo tego – stwierdziła Nat , miała rację – nie zmieścimy tego wszystkiego . Zrobimy tak , spakujemy tylko tyle ile się zmieści , resztę zawieziemy w tych wózkach – po kilku minutach byliśmy gotowi , skierowaliśmy się w stronę wyjścia . Wracaliśmy tą samą drogą , staraliśmy się zachować ciszę aby nie ściągnąć tu zombie . Nagle z dachu spadła cegła powodując głośny huk . Zanim się zorientowałam byliśmy otoczeni przez stado sztywnych .
- I co teraz ? – wykrzyczał Sid .
- Przecież to jasne , zginiemy i zamienimy się – powiedziałam , wbijając sztylet w czaszkę zombiaka .
*Natalie POV*
Byłam pewna że to już koniec , gdy usłyszałam że ktoś wykrzyczał moje imię . Odwróciłam się , moim oczom ukazał się Jack . Ten sam Jack którego spotkałam tamtej nocy .
- Natalie ! Tutaj , chodcie! – wykrzyczał . Pobiegliśmy za nim , wąską uliczką , gdzie nie było sztywnych .
- Jack co ty tu robisz ? – wydyszałam zwalniając tempo .
- Zaraz , to wy się znacie ? – spytała Nina , marszcząc brwi .
- Długa historia … - odpowiedział jak zawsze uśmiechnięty Jack . Teraz szliśmy już normalnym tempem . Opowiedziałam Jackowi o naszej kryjówce i po długich namowach zgodził się pójść z nami .
- A wy jak się nazywacie ? – powiedział zaciekawiony chłopak
- To jest Sid , a to Ruda – przedstawiłam swoich przyjaciół chłopakowi .
- Znaczy Nina …. – poprawiła mnie dziewczyna .
- Miło was poznać – uśmiechnął się Jack .
Po kilkunastu minutach drogi byliśmy na miejscu . Gdy weszliśmy do środka, naszym oczom ukazała się doprowadzona do stanu użytku baza.
-Z twoich opowieści wywnioskowałem że to kompletna rudera.-powiedział uśmiechnięty Jack.
-Widać się myliłam.-odpowiadam spokojnie i idę w kierunku spiżarni.
-Zawołajcie resztę i rozdajcie im ubrania.-rzuciłam przez ramię.
- Wróciliśmy ! – krzyknęła Nina .
- Nic wam nie jest ? – spytała zatroskana Eliz .
- Wszystko dobrze – odpowiedział Sid .
- Dobra mamy trochę jedzenia , ale musimy je oszczędzać . Zabraliśmy też ciepłe koce i ubrania . Niech każdy poszuka czegoś dla siebie i weźcie sobie po jednym kocu – oznajmiła ruda , reszta wykonała jej polecenie .
- A to kto ? – spytał Phil wskazując na Jacka .
-Jack miło poznać.-powiedział i wyciągną w stronę Phila dłoń.
-A konkretniej? -pyta zaciekawiona Amy.
- Nowy członek naszej grupy – oznajmiłam . Czułam takie poczucie szczęścia , które nie wiem skąd się wzięło .
-Nati...mogę ci zadać pytanie ?-spytał Sam po upłynięciu godziny
-Tak jasne...o co chodzi ?-bałam się tego pytania.
-Co było w tej teczce...przez którą wściekłaś się na Sida.
-Akta.-odparłam spokojnie, mimo że moje serce waliło jak oszalałe.
-Czyje akta ?-pyta zafascynowany Phil. -Kogoś.-odpowiadam chłopakowi. Nie chciałam by wiedzieli kim tak naprawdę jestem, nie chcę tego szacunku który się wiązał z tytułem mojego ojca. Chcę sama na to zapracować .
-To były akta jej ojca.-słyszę głos Sida, mam ochotę rzucić się na niego z nożem, ale powstrzymuję tę pokusę.
- Sid ! Prosiłam cię żebyś nikomu nie mówił ! - krzyknęłam zaciskając pięści .
-Ugh ... koniec tematu ! Przydało by się coś do jedzenia zrobić - musiałam jakoś to zakończyć , łzy na myśl o ojcu zaczęły napływać mi do oczu .
-Co ty gadasz, przecież twój ojciec to bohater.-mówi zdziwiony Sid patrząc na mnie.
- Czy ty nie rozumiesz co powiedziałam ?! – miałam ochotę mu przywalić . Wszyscy się na nas krzywo patrzyli .
- Nie wiem jak wy , ale ja jestem głodna – rzekła Diana i skierowała się w stronę takiej małej niby kuchni . Każdy się rozszedł w inną stronę . Byłam jej wdzięczna za zmianę tematu, chcąc uniknąć rozmowy z Sidem ruszyłam za dziewczynami .
niedziela, 1 grudnia 2013
Rozdział 6. Nic nie dzieje się bez przyczyny
*Amy POV*
Obudził
mnie jakiś uporczywy dźwięk. , lecz nic sobie z tego nie zrobiłam , pewnie
chłopcy się znów wygłupiają . Hałas ucichł , a ja zasnęłam ponownie . Lecz po
jakimś czasie obudził mnie ponownie hałas dobiegający z sąsiedniego pokoju .
Miałam już tego dość , zdenerwowana zwlokłam się z łóżka nakładając na ręce
bluzę i wyszłam z pokoju . Przeszłam dzielący mnie kawałek i stanęłam przed
uchylonymi drzwiami. Zajrzałam do środka , lecz zrozumiałam że to nie był dobry
pomysł . Na środku pokoju stał zombie. Zakryłam usta dłonią aby nie krzyknąć i wycofałam się do pokoju w którym spała Nati.
-Natalie zombie –
krzyknęłam jak najgłośniej umiałam i zaczęłam szarpać dziewczynę nachylając się
nad nią .
- Amy …. Idź spać –
wyszeptała Natalie .
- Ale tam jest zombie ,
sama widziałam !
- Proszę cię , nie krzycz
tak ! Jeszcze chłopaków obudzisz .
*Nina POV*
Środek nocy , a do pokoju
wpada Amy i krzyczy że zombie jest tu .
Podniosłam się z nadzieją że jej się to tylko przewidziało . Zamknęłam na
chwilę zmęczone oczy , a gdy je otworzyłam ujrzałam sztywnego który chciał
ugryźć Amy . Nie wiedziałam co zrobić
- Uważaj ! – krzyknęłam
przerażona . Dziewczyna się odwróciła , a sztywny rzucił się na nią . Nie
wiedziałam co mam robić , Sid i Sam obudzili się , ale nie kontaktowali jeszcze
zbyt dobrze . Musiałam zareagować , inaczej to coś wgryzie się z Amy ,
dziewczyna nie przestawała krzyczeć . Wyciągnęłam nóż który zawsze nosiłam przy
sobie i pewnym ruchem wbiłam go w czaszkę zombie , zadając cios za ciosem , co
spowodowało upadek trupa na ziemię . Krew rozprysła się po mojej twarzy i ciuchach
, okropnie śmierdziało , a koszula była cała czerwona . Wytarłam nóż o nogawkę
spodni i spojrzałam na wszystkich . W drzwiach stałą już reszta naszej paczki .
- Zaraz zwymiotuje …. –
rzekłam ironicznie , po czym wyszłam z pomieszczenia . Dosłownie wszystko
miałam we krwi tego sztywnego ! To takie okropne … oczywiście ja musiałam go
zabić bo dwójka chłopaków stała i się tylko gapiła . Ugh …. Muszę się umyć !
Nie chowałam noża , gdyż może napotkam
po drodze jakiegoś zombie .
-Nina
wracaj ! - usłyszałam za sobą krzyk Nat
. Szłam dalej , nie zwalniając kroku . Weszłam do pomieszczenia gdzie była woda
, namoczyłam ręcznik i przetarłam twarz . Teraz to i on był również czerwony .
-Nina!-Nat
wpadła zdyszana do pomieszczenia. W
ręku trzymała pistolet.
- Nie radze używać
pistoletu , hałas ich zwabi .
-Gówno
mnie to obchodzi, i tak jest tu już ich setki musimy zwiewać.-powiedziałam
poważnie Nat, bez nawet cienia strachu – Gdzie ty idziesz ?! – dziewczyna
krzyknęła gdy wyszłam z pomieszczenia .
- Po
torbę – odrzekłam .
- Tam roi
się od sztywnych ! Wracaj , słyszysz ?! – przyspieszyłam kroku nie słuchając
jej . Rzeczywiście , wszędzie pełno zombie , ale musiałam mieć mój plecak . Tam
były leki przeciw bólowe na moją obolał nogę i jakieś ubrania , musiałam się
prędzej czy później przebrać . Wczołgałam się jakoś do pomieszczenia zabierając
plecak , z wyjściem było trochę trudniej bo miałam na karku stado zombie . Na
szczęście szybko biegałam , więc udało mi się ich zgubić .
- Nic ci
nie jest ? – zapytał Robert . Przytaknęłam , po czym opuściłam naszą kryjówkę .
Moja noga okropnie bolała , i chyba krwawiła (nic nie wiedziałam bo panował
mrok)
*Sid POV*
Wyszliśmy
z tego przeklętego schronu w ciszy. Z przodu
szła Nina , kroku starał się jej dotrzymać Rob. Za nimi reszta. Na samym końcu ja i
Nati. W pewnym momencie dziewczyna włożyła mi coś do ręki. Zszokowany
spojrzałem na pistolet. Skąd ona gość wzięła ?! Już miałem się jej spytać, ale brunetka
przyłożyła palec do usta nakazując ciszę. Chcąc nie chcąc odblokowałem broń i uważnie przeczesywałem
teren wzrokiem, właśnie to zawsze
robiłem na ćwiczeniach w bazach wojskowych na terenie ameryki. W pewnym
momencie mój wzrok padł na Ninę. Dziewczyna nadal miała na sobie
zakrwawione ubranie. Podziwiałem ja za to coś zrobiła. To wymagało nie lada
odwagi. Ale jak by się tak zastanowić to Nina i Nat są prawie takie same. Może
różnią się wyglądem , ale żadna nie zostawiła by przyjaciół w potrzebie. Nagle przed moja twarzą przeleciał pocisk. A chwilę potem jeden ze
sztywnych leżał na ziemi w kałuży krwi. Popatrzyłem zdziwiony na Nat. Trzymała
ona wyciągnięty przed siebie pistolet.
- Na
ziemie i cisza ! – szepnęła ruda , zniżając się na nogach . Nie wiedząc o co
chodzi wykonałem jej polecenie .
- Co jest
? – powiedziała Diana .
- O boże
! Ile ich tam jest ! – rzekła Amy . Rzeczywiście , pełno sztywnych , tak na oko
to z setka .
- No i co
teraz zrobimy ? – wyszeptałem – przecież nie mamy z nimi szans !
- Musimy
znaleźć jakieś schronienie , nie będziemy tak wałęsać się całą noc to
niebezpieczne . Gdy tu jechaliśmy na obrzeżach miasta wydawało mi się że
widziała jakąś bazę , tam możemy znaleźć zapasy i broń . Musimy się tam dostać
, chodźcie za mną , nie używajcie broni bo będzie po nas ! – Wow ! Idealnie
opracowany plan działania , brawo Ruda ! Jak najszybciej przedostaliśmy się
pomiędzy ruinami budynku i na szczęście nie zostaliśmy zauważeni . Dotarliśmy
na miejsce , dzięki bogu budynek nie był zniszczony . Weszliśmy po cichu do
środka , raz na jakiś czas musiałem pomagać Nat , bo dziewczyna się potykała .
Mi to pasowało , dzięki temu mogłem się do niej zbliżyć .
Nina szła
na samym przodzie z nożem w ręku . Kopnęła pierwsze drzwi po prawej , wchodząc
do środka .
- Na
razie zostaniemy tutaj , zablokuje się drzwi , a gdy się rozjaśni zobaczymy czy
możemy tu zostać . – powiedziała stanowczo ruda , rzucając plecak w kąt .
Jestem dość silny , dlatego zastawiłem drzwi szafką . Wszyscy byli bardzo
zmęczeni więc od razy zasnęli oparci o siebie, jedynie Nina nie spała , usiadła
oparta o ścianę obok drzwi , przypadło jej stać na straży . Usiadłem obok Nati
, z nadzieją że uda mi się z nią porozmawiać .
-Co to ?
– wskazałem na nadgarstek Nat.
-Opatrunki,
nie wiać ? -odpowiada.
-Boże Nat
nie mów że znowu zaczęłaś się ciąć.-powiedziałem że strachem.
-Ja nigdy nie przestałam .- odparła dziewczyna.
-Natalie
ty chyba zgłupiałaś.-wysyczałem przez zęby.
-Wybacz nie mamy ochoty rozmawiać.-powiedziała Nat i
zamknęła oczy. Po chwili dziewczyna zasnęła, wziąłem z niej przykład i też
poszedłem spać.
*Philip POV*
Obudziły mnie promienie
słońca wpadające do pomieszczenia przez pękniętą szybę . Dopiero świt , jeśli
miałbym zgadywać strzelam że jest godzina 5-6 . Wstałem i przetarłem oczy ,
wszyscy jeszcze spali . Zdziwiłem się ponieważ drzwi były otwarte , a o ile dobrze
pamiętam Sid je zastawiał czymś ciężkim . Niny również nigdzie nie było ,
zżerała mnie ciekawość , musiałem to sprawdzić . Pewnym krokiem wyszedłem z
pomieszczenia i rozejrzałem się dookoła .
Usłyszałem lejącą się wodę , zajrzałem do pomieszczenia obok . No i proszę
znalazła się Ruda . Przemywała swoją twarz wodą , oparłem się o futrynę drzwi i
już chciałem ją wystraszyć , gdy ta zdjęła zakrwawioną i podartą koszulkę . Oh
God … jakie ciało ! Postanowiłem nic nie mówić , żeby nie zepsuć sobie widoku .
Przetarła jeszcze raz swoje ciało i nałożyła czystą bluzkę a na to za dużą na
nią bluzę z kapturem . Włosy spięła w luźnego koka , po czym się odwróciła .
- Co ty tu robisz ?! –
krzyknęła .
- No wiesz …. Ummm ….ammmm
… masz ładne ciało – rzekłem przygryzając dolną wargę .
- Zboczeniec ! – wróciła
do pomieszczenia w którym była reszta . Ha ha ha … musiałem ją nieźle wkurzyć .
Wszedłem za wściekłą Niną do pomieszczenia w którym spaliśmy.
Wszyscy już wstaliśmy. Słychać było ciche rozmowy. Spojrzałam na Sida ,
siedział koło Nati , żadne z nich nie odzywało się do nikogo. Podszedł do tej
dwójki i usiadłem na przeciwko nich. Już miałem coś powiedzieć gdy usłyszałem
głos Niny.
-Ktoś
musi iść na zwiady.-powiedziała. Nat od razu wstała z miejsca i zgłosiła się na
ochotnika, nie chcąc być gorszy od niej wstałem i podszedłem do Nat. Do nas
doszedł jeszcze Sam z Robem.
-Pójdziemy we czwórkę, ty zostań z nimi i
poszukajcie jedzenia, zapewne zabawimy tu dłużej, pożyczyła byś, mi nóż ? -usłyszałem
jak Nat mówi do Niny. Dziewczyny mierzyły się przez chwilę wzrokiem.
- Sory ,
ale ten nóż jest dla mnie ważny – dziewczyna spojrzała na niego , po czym
wsunęła go w pasek od spodni .
- Dobra ,
jakoś sobie poradzę – powiedziała Natalie , po czym wszyscy wyszliśmy . Po
drodze znaleźliśmy kilka magazynków i noży , zabraliśmy je . Ta baza nie była
zbyt duża , tylko jedno piętro . Musieliśmy oczyścić pomieszczenia , jeśli mamy
tu zostać sztywni muszą zniknąć . Na początku miałem niezły ubaw z zabijania
sztywnych , gdyż starałem celować się im prosto w gębę .
*Sid POV*
Patrzyłem
jak Nati razem z chłopakami wychodzi z pomieszczenia. Poczułem lekkie ukłucie
zazdrości.
-Sid
możemy porozmawiać ?-usłyszałem głos Niny.
-Tak, o
co chodzi ?-spytałem.
-Przez
przypadek usłyszałam waszą wczorajszą rozmowę, o co chodziło ?-spytała mnie
dziewczyna. Westchnąłem głośno.
-O nic
ważnego.-odparłem.
-Nie
okłamuj mnie Sid, to nie ma sensu.-powiedziała Nina. Nie odezwałem się słowem.
Rozejrzałem się po pokoju, w końcu znalazłem jakieś drzwi. Podszedłem do nich i
otworzyłem je. W środku znajdowało
się wojskowe archiwum. Podszedłem do
jednej z szafek i zacząłem przeglądać dokumenty. W końcu natknąłem się na jedną
teczkę. Wyjąłem ja ostrożnie. Na wierzchu widniało napis.
-Robert Brown, kto to taki ? -usłyszałem za
sobą głos Niny.
-Niedługo się
dowiesz.-powiedziałem i wziąłem teczkę po pachę. Zabrałem się do przeszukiwania
reszty szafek. Byłem zbyt zajęty , gdy wróciła Nat z
chłopakami.
-Boże Nat
co ci się stało?!-krzyknąłem patrząc mam dziewczynę która była cała we krwi.
-Philipowi
zachciało się być strzelcem wyborowym.-odparła patrząc na chłopaka. Ten
automatycznie spuścił wzrok.
- Dużo
ich było ? – spytała przejęta Diana .
- Trochę
. Baza jest czysta , możemy tu zostać . Ale najpierw trzeba tu ogarnąć . –
powiedziała Natalie , chciałem jak najszybciej pokazać jej tą teczkę .
-Nat
musimy porozmawiać.-podszedłem do dziewczyny.
-Nie mamy
o czym.-odparła i podeszła do Niny. Nie dałem za wygraną. Stanąłem między nią a
Nina i podałem jej teczkę. Zdziwiona spojrzała na mnie a potem na przedmiot w
jej ręce.
-Skąd to
masz ?-spytała mnie drżącym głosem.
-Znalazłem.-odparłem
spokojnie.
-Ty
szowinistyczna świnio! Ty po prostu kochasz patrzeć jak cierpię! Nie martw się
już nie długo zabiorę ci tą przyjemność !-rzuciła we mnie teczką z której
wysypały się zdjęcia i wybiegła z pomieszczenia. Stałem jak sparaliżowany nie
wiedząc o co jej chodzi, reszta osób patrzyła na mnie zdziwiona. Niezręczną ciszę przerwała Amy ,
dzięki jej za to .
- Nie
wiem jak wy ale ja jestem głodna .
-
Przydało by się zebrać zapasy – oświadczyła Elizabeth .
*Robert
POV*
Ze
względy na to że roboty było dużo rozdzieliliśmy zadania . Sid z Phiem wynosili
ciała sztywnych z bazy , no bo przecież nikt nie zamierza spać z trupami w
jednym pomieszczeniu .Natalie , Nina i ja przeszukiwaliśmy jedną część bazy , a
Diana , Elizabeth i Diana drugą . Większość pomieszczeń nie nadawała się go
użytku , gdyż huragan zniszczył ściany . Po dwóch godzinach wszyscy zebrali się
w jednym pomieszczeniu .
- I co
macie ? – spytał Sid , który jednocześnie wycierał ręce od krwi .
- Trochę
broni , granaty , noże i wszystko co potrzebne by przetrwać . – odpowiedziała
Amy . Nawet gdybyśmy mieli nie wiadomo ile broni nie udało by się nam przeżyć .
- No i
mnóstwo jedzenia w puszkach … nie jestem pewny czy to jest oby dla ludzi czy
może dla psów . – dodałem ze skwaszoną miną .
-Dla
ludzie Rob, a dokładniej żołnierzy, na początku wam nie zasmakuje, ale
uwierzcie mi po tym nie będziecie chodzić głodni.-powiedziała Natalie.
-Dobra teraz
powinniśmy się ogarnąć. , obok jest łazienka . Woda może nie jest ciepła , ale
zawsze coś -powiedziała Nina i poszła jako pierwsza się umyć. Zaraz po niej
poszła Nat. Po jakiejś 1h wszyscy byliśmy czyści.
-To teraz inna
sprawa, potrzebujemy przywódcy.-powiedziała Diana .
-Mogę nim zostać.-powiedział Sid uśmiechając się szeroko.
-Jakieś
inne propozycje ?-spytała Nina.
-Stawiałbym
na Natalie.-powiedziałem zdecydowanie.
- A ja
mam lepszą propozycję … najlepszym przywódcą będę ja ! No zobaczcie , jestem
młody , inteligentny i co najważniejsze mega przystojny ! – ha ha ha ….
Myślałem że nie wytrzymam ze śmiechu .
- Nie zaprzeczę
– powiedziała żartobliwie Nina .
- Mianuję
cię na szefa kampani , gratulacje ! – Philip podszedł do Niny i objął ją ręką .
Teraz to już każdy się śmiał .
- Jeśli
ty drobi bracie jesteś inteligentny to ja jestem zakonnicą – dodała ironicznie
Amy .
- A jesteś ? Cholera … założyłem się z Sidem że
cię pocałuję – sam nie wieże że to powiedziałem !
- Ejj …
nie pozwalaj sobie – pogroziła mi palcem .
- Zaraz
popuszczę ze śmiechu – to akurat była prawda . Czym prędzej wybiegłem z
pomieszczenia , alby załatwić prywatne sprawy . Gdy wróciłem każdy się chichrał
.
- Dobra ,
teraz na poważnie ! Mamy dwóch kandydatów …
- Trzech
– wtrącił się oburzony Phil .
- … no
niech ci będzie – konturowała Elizabeth – Najlepiej zorganizować głosowanie .
Ja osobiście jestem za Nat , z tego co wiem to Rob i Diana też . Nina ?
- Dobrze
, a Sam ?
- Jestem
za Sidem . – powiedział nieśmiało .
- Ej to
nie fair !
- Oj Sid
, Sid …. Trzeba się pogodzić z porażką – ale miałem ubaw .
-Ja wiem
jak to można rozstrzygnąć .-powiedział Philip.
-No geniuszu oświeć nas jak ? - spytałem przyjaciela.
-Walką
między Nat i Sidem .-powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Philip.
-Mnie
pasi.- powiedziała Nat i wstała. Popatrzyłem na Sid'a. Chłopak wyraźnie pobladł
ale wstał i podszedł do miejsca wyznaczonego na walkę. Oboje przyjęli pozycje
wyjściowe. Sid rzucił się na Nat. Wałka nie była wyrównana. Po piecu minutach
Sid leżał poobijany na podłodze.
-Jakieś
uwagi ?-spytała Nat. Patrzyłem na nią jak na obrazek. Ona zlała Sid'a, ale
odjazd. Byłem bardzo szczęśliwy jak dziewczyna usiadła koło mnie.
Na
zewnątrz zaczęło się ściemniać , przez kilka godzin panowała naprawdę ciepła
atmosfera . Opowiadaliśmy sobie śmieszne historie jakie się nam kiedyś
przydarzyły , opowiadaliśmy o swoim życiu zajadając się znalezionymi chipsami .
Musze przyznać że opowieści Natalie były najlepsze . Martwiło mnie jedno …
dlaczego Nina ani razu się nie odezwała , tylko siedziała przykryta kocem
gapiąc się w okno . Najwyraźniej jest zmęczona . Po jakimś czasie wszyscy już
spali . Całe szczęście że znaleźliśmy grube koce , poduszki i śpiwory .
______________________________________________________
Czytasz = komentarz ;*
Ale tak szczerze , czy ktoś czyta ten blog ? Bo w komentarzach świeci pustkami .....
niedziela, 15 września 2013
Rozdział 5 . Czy oni są moimi przyjaciółmi ?
-Pójdę sprawdzić co z Niną.-powiedziała i wstała od
stołu. Niestety po kilku krokach zachwiała się. upadła nieprzytomna.
*Sid POV*
- Natalie ! -
zerwałem się z miejsca i podszedłem do
przyjaciółki . Jej powieli były zamknięte . Bardzo się wystraszyłem .
- Czy ona nie żyje
? - spytała Elizabeth ze łzami w oczach
- Nie , tylko
zemdlała . Myślę że to z przemęczenia - odrzekłem z ulgą .
- I co teraz ? Będzie tu tak leżała cały
czas ? - powiedziała Amy .
- Oczywiście że nie
! Pomóżcie mi , zaniosę ją do pokoju . - Wziąłem ją na ręce, była lekka i taka
krucha . Zaniosłem ją do pokoju Phila i Roba , był on najbliżej . Położyłem ją
na jednym z łóżek . Strasznie się o nią bałem, przecież byliśmy przyjaciółmi. Mimo
iż zerwała ze mną kontakt trzy lata temu.
- Ktoś musi przy niej zostać , a reszta
musi mi pomóc . Trzeba przygotować coś do jedzenia - wtrąciła Diana . Od razu
zerwałem się na ochotnika żeby zostać z Nat . Nie mogłem wyjść z pokoju
zostawiając ją tam z kimś innym , honor mi na to nie pozwalał . Przypomniały mi
się wszystkie lata spędzone razem ... kiedyś nawet się w niej zakochałem , to
były cudne lata . Mam wrażenie ż to uczucie powróciło. Zapomniałem o wszystkim
co się działo dookoła . Zacząłem głaskać ją po włosach , następnie po policzku
. Nagle dziewczyna złapała mnie za rękę , przestraszyłem się .
- Co ty robisz ! Nie dotykaj mnie ! –
krzyknęła . Ulżyło mi , wreszcie się obudziła . – Co się stało ? ….. A tak ,
zemdlałam – odpowiedziała po chwili namysłu .
- Jak się czujesz ? – dziewczyna nie
miał gorączki , wyglądała normalnie .
- Normalnie , jak zawsze – usiadła i się
uśmiechnęła . Musiałem ją jakoś pocieszyć , przypomniało mi się że ostatnio
znalazłem zdjęcie z Nat i Jess za dawnych czasów , postanowiłem jej to pokazać
.
-Nat chciałbym ci coś dać.-starałem się
być jak najbardziej łagodny.
-Co ? -spytała zdziwiona dziewczyna.
Włożyłem rękę do kieszeni spodni i wyjąłem trochę pod żółkłą fotografię. Były
na niej dwie dziewczyny jedna 15 letnia druga 10 letnia. Jak można się domyśleć
były to Nat i jej siostra Jess . Dziewczyna popatrzyła na mnie zamglonym
wzrokiem.
-Dlaczego mi to dałeś ? -spytała z żalem
w głosie.
-Chciałem ci poprawić
humor.-stwierdziłem zbity z tropu.
-Pocieszyć?! Chciałeś mnie pocieszyć ,
pokazując mi zdjęcie mojej tragicznie zmarłej siostry w dzień jej śmierci !
-Nat straciła resztki panowania na sobą.
-Nat...-chciałem ją uspokoić , ale mi
przerwała.
-Zamknij się! Nienawidzę cię ! -wybiegła
z pokoju cała we łzach. Nie pobiegłem za
nią sam nie wiem dlaczego. To było koszmarne uczucie …
*Nina POV*
Leżałam beztrosko na łóżku , w pustym ,
ciemnym pokoju , kompletnie sama . Moja noga bolała okropnie . Spojrzałam na bandaż , był on
przesiąknięty krwią . Zamknęłam oczy
zatracając się w myślach . nagle usłyszałam straszliwy pisk . Otworzyłam
gwałtownie oczy , jedyne co widziałam to ciemny dym . Skąd on się tu wziął ? – pytałam sama siebie w
myślach . Przestraszyłam się . W dymie , unoszącym się w powietrzu można było
dostrzec rysy postaci , które stawały się coraz wyraźniejsze . Postać zbliżała
się w moją stronę , zamknęłam ponownie oczy , z nadzieją że to tylko moja
wyobraźnia . Gdy jest otworzyłam serce mi zamarło . Naprzeciw mnie stało coś
dziwnego , coś czegoś nie dało się opisać słowami , coś strasznego . Była to
dziewczynka , jeśli można to tak określić . Jej twarz była biała jak śnieg i
popękana . W oczodole , zamiast oczu
kłębiła się tylko czarna przestrzeń . Jej włosy były długie , ciemne i
poplątane . Miała na sobie sukienkę która była cała we krwi . To było okropne !
- Kim ty jesteś ? – te słowa ledwo
przeszły mi przez gardło , nie wiedziałam co mam zrobić . To coś uśmiechnęło
się szydersko i odpowiedziało upiornym , zachrypniętym głosem .
- jestem postacią z twoich najgorszych
koszarów . – ciarki przeszły mi po plecach – Choć ze mną , a zabiorę cię do
twojej matki i ojca .
- Jak to do matki ?! – na myśl o niej do
oczu napłynęły mi łzy – przecież ona nie żyje od 15 lat .
- A czego ty się spodziewałaś ? Że
jakimś cudem zmartwychwstała ? Daj rękę a zabiorę cię do lepszego świata ,
gdzie rządzi zło . Twoja rodzina już tam na ciebie czeka . Tylko wystarczy że
podasz mi rękę a będziesz mogła wypić herbatkę z szatanem .
- Ja nigdzie z tobą nie idę ! Natalie !
Sid - krzyknęłam bezskutecznie .
- Jeśli
nie chcesz iść tam ze mną żywa , zabiorę cię martwą . – wyciągnęła zza siebie ogromny nóż , cały
zardzewiały . W ułamku sekundy znalazła się tuż przy mnie .
Nasze twarze dzieliły milimetry , poczułam ostrze noża na moim
gardle .
- Pomocy ! Natalie ! Amy ! Rob !
Pomóżcie mi !
- Po co ty tak krzyczysz ? Przecież oni
i tak cię nie usłyszą , a nawet gdyby to by tu nie przyszli , ty jesteś zbędna
dla nich !
- To są moi przyjaciele !
- Moja droga , czemu jesteś taka naiwna?
Tych ludzi nazywasz swoimi przyjaciółmi ? Oni się tobą nie interesują , teraz
siedzą wszyscy razem zajadając się pysznościami , śmieją się i obgadują cię .
- Zamknij się !
- Jakie jest twoje ostatnie słowo ? –
zapytała . Nie mogłam się nawet ruszyć , jedno drgnięcie , a ostrze przebiło by
moje gardło .
- Zginiesz w piekle ! – wrzasnęłam przez łzy w oczach .
Poczułam ostry ból , ostrze przecięło
moją skórę , krew sączyła się niemiłosiernie .
- Kochana , w piekle mnie uwielbiają ! –
to były ostatnie słowa jakie usłyszałam .
- NIE ! – zerwałam się do pozycji
siedzącej . Rozejrzałam się dookoła cała mokra . Łzy ciekły z moich oczu .
Okazało się że to był tylko zły sen . Nie było żadnej zjawy , to tylko moja
wyobraźnia . Trzy rzeczy z tego snu się nie zmieniły : moja noga strasznie
bolała , leżałam tu kompletnie sama , nikt się mną nie interesuje . Może ta
zjawa miała racje ? Może byłam dla nich zbędna ?
* Oczami Diany *
Siedzieliśmy w schronie. Pewnie zapadał
już wieczór. W pomieszczeniu wisiał zegar naścienny, jednak wyjęliśmy z niego
baterie. Nie mieliśmy dużych zapasów, więc równie dobrze baterie mogły się
przydać do czegoś innego. W obliczu katastrofy nie potrzebowaliśmy wiedzieć,
która godzina jest dokładnie, wystarczały nam tylko domysły. Podczas
niebezpieczeństwa poznałam wielu nowych ludzi.. Czy to już po tym wszystkim
przyjaciele? Możliwe.. Chyba na reszcie mam czas to wszystko przemyśleć. Albo
tak mi się wydaje. Nagle ktoś szturchnął moje ramię. Spojrzałam otępiale, kto
to może być. Ujrzałam twarz Roba.
- A co ty też
zamieniasz się w zombiaka? - spytał
przyjaciel i uśmiechnął się od ucha do ucha. Pewnie chciał dać mi wsparcie. Z
resztą zawsze to robił, w końcu coś nas łączyło.
- Przestań, bo będę
cię straszyć po nocach - odpowiedziałam i zmusiłam się do uśmiechu. Nagle stało się coś dziwnego. Robert podszedł i mnie objął. Czy to
był tylko uścisk przyjacielski? Bałam się, że nie. Spojrzałam w oczy
przyjaciela i dostrzegłam w nich smutek. Jeju, co ja myślę. Z Robem łączy mnie
przyjaźń. Nic więcej. On wiedział, że mam Toma. Albo już i nie. Poczułam chęć,
by się rozpłakać. Ta niewiedza. Nie wiedziałam, czy mój ukochany jeszcze żyje.
Nic nie mogłam zrobić, taka jest prawda. I za to jej nienawidziłam.
- Co z nim? -
spojrzałam na ożywioną twarz chłopaka.
-Z kim? –
odpowiedziałam zawiedziona .
- Przestań, wiem,
kiedy o nim myślisz. - Nie wiedziałam, co mu powiedzieć. Kiedy zdobyłam się na
odwagę, zamiast słowa wybrzmiał tylko cichy jęk . Łzy same popłynęły mi po
policzkach. Nie potrafiłam tego opanować. Z poza tej
twardej powłoki, jaką "nosiłam" na co dzień, w końcu mogłam pozwolić
sobie na wydobycie tego, co leżało mi na sercu. Oczywiście któż inny miałby
mnie wysłuchać niż najlepszy kumpel? Nie wiem, ile to trwało zanim choć
odrobinę doszłam do siebie. Wiem, że Rob czekał, aż zbiorę się na odwagę.
- Nie wiem, co się z nim dzieje.
Ostatnio nie układało się nam tak, jak wcześniej. W końcu doszło do kłótni.
Postanowiliśmy dać sobie czas. Wtedy ON pojechał do rodziny, a w dzień
katastrofy miał wrócić - wygłosiłam prawie jednym tchem, by móc mieć to już za
sobą.- Ja go tak bardzo kochałam! - Próbowałam powiedzieć coś jeszcze, ale w
pewnym momencie zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy. Pierwsza to, że ani razu
nie użyłam imienia ukochanego. Bałam się bólu. A druga była jeszcze gorsza.
Powiedziałam o nim w czasie przeszłym...
*Elizabeth POV*
Postanowiłam sprawdzić co u Niny.
Chciałam wejść do pokoju w którym się znajdowała.
Niestety jak tylko położyłam rękę na klamce usłyszałam krzyk Niny. Nie mogłam się dostać do środka drzwi były zamknięte .
- Nina, otwieraj! - krzyknęłam. Nie otrzymałam żadnej
reakcji od strony przyjaciółki.
-Nina, otwórz te cholerne drzwi!
-Idź z tond !-odkrzyknęła w końcu
dziewczyna . Takiej reakcji się nie spodziewałam.
- A to niby czemu mam sobie pójść ?
- Powiedziałam, żebyś sobie poszła. Jeszcze nie
rozumiesz?
- Proszę wpuść mnie … - rzekłam błagalnym głosem .
Dziewczyna nie dawała za wygraną .
- Idź sobie do twoich przyjaciółeczek , jak chcesz się
komuś zwierzać to źle trafiłaś .
- To nie są tylko moje przyjaciółeczki,
ale i twoje! - odkrzyknęłam. W jej głosie można było dostrzec smutek ,
najwidoczniej płakała . Nie miałam siły się kłócić . Już miałam sobie pójść gdy
zauważyłam Nat biegnącą w moją stronę. Miała mokre policzki , a w ręku trzymała jakąś kartkę.
-Nat ? -spytałam
gdy tylko dziewczyna znalazła się przy
mnie. Niestety nie mogła wykrztusić z siebie ani słowa , szloch wstrząsał jej
drobnymi ramionami. Desperacko zakryła twarz dłońmi wtuliła się we mnie. Przez
chwilę stałam sparaliżowana jej nagłym ruchem lecz zaraz oplotłam ją jedną ręką
a drugą głaskałam po włosach szepcząc uspokajające słowa do ucha Nat. Nie
wiedziałam o co jej może chodzić , co spowodowało w jej zachowaniu taki stan . Po dłuższej chwili dziewczyna się uspokoiła.
-Nat...mogę spytać
co się stało ?- zapytałam delikatnym głosem nie pewna jak zareaguje.
-Pokłóciłam z Sidem
, ale to nic ważnego nie powinnaś się martwić - odparła wymuszając sztuczny
uśmiech .
-O co pokłóciłaś
sie z nim ? -spytałam będąc ciekawa co mi odpowie.
-O moją siostrę …..
westchnęła ciężko. Oczy rozszerzyły mi
się ze zdumienia.
-Nat ty masz siostrę ? -pytam z szokowana , nie wiedziałam
o niej , to dla mnie naprawdę szokująca
wiadomość. Natalie nic nie odpowiada, tylko pokazuje mi skrawek papieru który
okazał się zdjęciem.
– Mam , a raczej miałam – powiedziała przez
jeszcze większe łzy – Ona nie żyje już kilka lat … a dzisiaj jest rocznica jej
śmierci .
- Ale Natalie ,
czemu mi o tym wcześniej nie powiedziałaś ? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami
-Nikt oprócz Sida o
ty nie wiedział , ale to z całkiem innych powodów-odparła.
- Jak chcesz możesz mi się zwierzyć – powiedziałam
równie smutna
- Nie chce już z
nikim o tym gadać ... było i już nie powróci .
-Rozumiem , ale jak byś chciała to wiesz
gdzie mnie szukać. - dziewczyna
uśmiechnęła się , otarła łzy i odeszła .
*Natalie POV*
Choć nie wiedziałam która jest godzina
odczuwałam zmęczenie , podejrzewałam że jest już późno , postanowiłam się
położyć . Zmierzałam do pokoju , otwierając drzwi ujrzałam Ninę leżącą na łóżku i czytającą jakąś książkę
, bandaż na jej kosce był cały czerwony , a ona sama wyglądała nienajlepiej .
Jej oczy były podpuchnięte a policzki czerwone , widać było że płakała .
- Może zmienię ci
opatrunek ? Jest cały zakrwawiony … -
rzekłam przyjaźnie . Ruda spojrzała się za m mnie wrogo .
- Nie trzeba – jej
wzrok z powrotem przeniósł się na stronę książki .
- Ale przecież on
jest cały brudny – powiedziałam ponownie .
- Jeśli mówię że nie trzeba to nie trzeba – już
więcej nic nie powiedziałam , tylko położyłam się . Leżałam tak dobrą godzinę zatracając się w
myślach , do pomieszczenia wszedł Sid i Sam , nie miałam ochoty na nich patrzeć
, a szczególnie na tą świnię Sida .
- Jak się czujesz ?
Może ci coś przynieść – powiedział Sam do rudej , Sid w tym czasie usiadł na
łóżku i patrzył się na mnie błagalnym wzrokiem .
- Dziękuje , dobrze
. Napiła bym się wody , jeśli byś mógł mi przynieść była bym wdzięczna –
odpowiedziała łagodnym tonem . Dziwne … dla mnie była taka niemiła a dla Sama
wręcz przeciwne , oni przecież się Worgule nie znali , chyba nawet pierwszy raz
ze sobą rozmawiali . Chłopak uśmiechnął się i za chwile pojawił się z butelką
wody i tak zaczął się pomiędzy nimi dialog trwający mniej więcej godzinę . Niedługo potem rozmowy
ucichły. Słyszałam tylko ich głośne oddechy. Wstałam najciszej jak mogłam co
było wyczynem gdyż podłoga skrzypiała pod każdym moim krokiem. Podeszłam do
swojej walizki i wyjęłam z kosmetyczki dwie żyletki. Po cichutku wyszłam z
pokoju na korytarz. Starając się zrobić jak najmniej hałasu wyszłam na zewnątrz
. Zimy wiatr smagał moje policzki i rozwiewał włosy na wszystkie strony. Na
mojej skórze pojawiła się gęsia skórka.
-Dlaczego nie zabrałam ze sobą bluzy? Brawo
Natalie jak się nie wykrwawisz to zamarzniesz.-powiedziałam sama do siebie i
zaczęłam iść nie wiadomo gdzie i jak długo. Doszłam do jakiegoś budynku ocalały
jedynie dwa piętra ale całość wydawała się stabilna. Weszłam powoli do środka i
skierowałam się do pierwszych drzwi po lewej. Zajrzałam do środka było to
maleńkie mieszkanko. Wydawało mi się odpowiednie do tego co miałam zamiar
zrobić. Usiadłam po turecku na kanapie i wyjęłam z kieszeni żyletkę.
Przyłożyłam ją do nagiego nadgarstka i przyciskając do skóry aż powstała cienka
czerwona linia z której zaczęła płynąć ciemno czerwona krew. Przez chwilę wpatrywałam
się w ciecz, by zaraz potem zrobić kolejną ranę obok tej która krwawiła. Wzrok
zaczął mi się rozmazywać z każdą kolejną raną, myślałam o Jess. Nagle
usłyszałam że ktoś wchodzi do pomieszczenia niestety nie mogłam zareagować
byłam wyczerpana z powodu utraty dużej ilości krwi. Słyszałam jego kroki, z
każdą chwilą zbliżające się w moją stronę. Nagle jakiś cień przesłonił mi
widok.
-Kim jesteś? I co tu robisz ? -
usłyszałam męski głos, głęboki i aksamitny.
- Ja … ja jestem Natalie …. Jak widać
jestem zajęta , więc nie przeszkadzaj -
rzekłam zachrypniętym od szlochu
-A mogę wiedzieć czemu się tniesz ?-
spytał łagodnym tonem.
-Bo jestem, w żałobie dziś jest pierwsza
rocznica śmierci mojej siostry i trzecia ojca.-powiedziałam bezmyślnie. Do dopiero
po chwili zorientowałam się że wyjawiłam obcemu swoje sekrety.
-A mogę wiedzieć jak ci na imię -spytałam
zachowując trzeźwość umysłu , dopiero teraz dostrzegłam jaki jest ładny .
-Mam na imię Jeck, wybacz może chodźmy
do mnie zaopatrzymy ci rany.-powiedział po czym uśmiechną się do mnie
przyjaźnie i wyciągną w moją stronę dłoń. Popatrzyłam na niego nie pewnie i
wstałam nie dotykając go bo miałam całe ręce we krwi. Chłopak najwidoczniej też
to zauważył bo uśmiechnął się szerzej i objął mnie ramieniem. Wyszliśmy z
pomieszczenia i skierowaliśmy się w głąb korytarza chwilę potem zatrzymaliśmy
się przy ostatnich drzwiach po prawej. Jeck pchną lekko drewniane drzwi które
zaskrzypiały. Przepuścił mnie, rozejrzałam się po pomieszczeniu niewiele
różniło się od poprzedniego.
-Usiądź na kanapie zaraz
przyjdę.-powiedział i znikną w pokoju obok. Spełniłam jego prośbę , usiadłam na skraju podartej skórzanej sofy. Jeck
wrócił po paru minutach z apteczką.
-Chodź ze mną do kuchni musisz umyć ręce zanim założę ci
opatrunki bo nie widzę ran.-powiedział łagodnie i zaprowadził mnie do jednego z
wielu pomieszczeń w tym miejscu. Bałam się odezwać kiedy brunet odkręcił wodę i
włożył po nią moje okaleczone dłonie i
nadgarstki. Syknęłam z bólu gdy woda dostała sie do ran.
Patrzyłam jak stróżki krwi rozcieńczone wodą znikały w odpływie zlewu a na ich
miejsce pojawiały się nowe. Jeck wyją moją prawą dłoń spod strumienia i
przyłożył czystą gazę do ran a potem owiną cały nadgarstek bandażem. To samo
zrobił z drugą ręką. Po chwili siedzieliśmy razem na kanapie w salonie nie
patrząc na siebie i nie odzywając się.
-Dziękuję.-szepnęłam siląc się na odwagę
spojrzałam na niego.
-Nie ma za co.-uśmiechną się i popatrzył
na mnie. Jego oczy miały piękny niebieski kolor , jego blada twarz idealnie
kontrastował
-Posłuchaj musisz już wracać, masz to
się może wam przydać.-powiedział Jeck. Rozpięłam plecak i zauważyłam broń z
amunicją. Posłusznie założyłam plecak i skierowałam sie w stronę wyjścia .
-Przyjdziesz tu jutro wieczorem ?- spytał
zagradzając mi wyjście. Spojrzałam na niego. Jego oczy patrzyły na mnie
błagalnie.
-Przyjdę dla ciebie.-powiedziałam i
musnęłam go w zimny policzek. Wszyłam i skierowałam się do schronu . Weszłam do
pokoju i położyłam się na łóżku i zasnęłam czując na ustach policzek Jecka ……..
Postać ze snu Niny :)
Zakrwawione ręce Nat .
___________________________________________________
Komentarzy brak same pustki ..... czy ktoś to wogule czyta ?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





