-Pójdę sprawdzić co z Niną.-powiedziała i wstała od
stołu. Niestety po kilku krokach zachwiała się. upadła nieprzytomna.
*Sid POV*
- Natalie ! -
zerwałem się z miejsca i podszedłem do
przyjaciółki . Jej powieli były zamknięte . Bardzo się wystraszyłem .
- Czy ona nie żyje
? - spytała Elizabeth ze łzami w oczach
- Nie , tylko
zemdlała . Myślę że to z przemęczenia - odrzekłem z ulgą .
- I co teraz ? Będzie tu tak leżała cały
czas ? - powiedziała Amy .
- Oczywiście że nie
! Pomóżcie mi , zaniosę ją do pokoju . - Wziąłem ją na ręce, była lekka i taka
krucha . Zaniosłem ją do pokoju Phila i Roba , był on najbliżej . Położyłem ją
na jednym z łóżek . Strasznie się o nią bałem, przecież byliśmy przyjaciółmi. Mimo
iż zerwała ze mną kontakt trzy lata temu.
- Ktoś musi przy niej zostać , a reszta
musi mi pomóc . Trzeba przygotować coś do jedzenia - wtrąciła Diana . Od razu
zerwałem się na ochotnika żeby zostać z Nat . Nie mogłem wyjść z pokoju
zostawiając ją tam z kimś innym , honor mi na to nie pozwalał . Przypomniały mi
się wszystkie lata spędzone razem ... kiedyś nawet się w niej zakochałem , to
były cudne lata . Mam wrażenie ż to uczucie powróciło. Zapomniałem o wszystkim
co się działo dookoła . Zacząłem głaskać ją po włosach , następnie po policzku
. Nagle dziewczyna złapała mnie za rękę , przestraszyłem się .
- Co ty robisz ! Nie dotykaj mnie ! –
krzyknęła . Ulżyło mi , wreszcie się obudziła . – Co się stało ? ….. A tak ,
zemdlałam – odpowiedziała po chwili namysłu .
- Jak się czujesz ? – dziewczyna nie
miał gorączki , wyglądała normalnie .
- Normalnie , jak zawsze – usiadła i się
uśmiechnęła . Musiałem ją jakoś pocieszyć , przypomniało mi się że ostatnio
znalazłem zdjęcie z Nat i Jess za dawnych czasów , postanowiłem jej to pokazać
.
-Nat chciałbym ci coś dać.-starałem się
być jak najbardziej łagodny.
-Co ? -spytała zdziwiona dziewczyna.
Włożyłem rękę do kieszeni spodni i wyjąłem trochę pod żółkłą fotografię. Były
na niej dwie dziewczyny jedna 15 letnia druga 10 letnia. Jak można się domyśleć
były to Nat i jej siostra Jess . Dziewczyna popatrzyła na mnie zamglonym
wzrokiem.
-Dlaczego mi to dałeś ? -spytała z żalem
w głosie.
-Chciałem ci poprawić
humor.-stwierdziłem zbity z tropu.
-Pocieszyć?! Chciałeś mnie pocieszyć ,
pokazując mi zdjęcie mojej tragicznie zmarłej siostry w dzień jej śmierci !
-Nat straciła resztki panowania na sobą.
-Nat...-chciałem ją uspokoić , ale mi
przerwała.
-Zamknij się! Nienawidzę cię ! -wybiegła
z pokoju cała we łzach. Nie pobiegłem za
nią sam nie wiem dlaczego. To było koszmarne uczucie …
*Nina POV*
Leżałam beztrosko na łóżku , w pustym ,
ciemnym pokoju , kompletnie sama . Moja noga bolała okropnie . Spojrzałam na bandaż , był on
przesiąknięty krwią . Zamknęłam oczy
zatracając się w myślach . nagle usłyszałam straszliwy pisk . Otworzyłam
gwałtownie oczy , jedyne co widziałam to ciemny dym . Skąd on się tu wziął ? – pytałam sama siebie w
myślach . Przestraszyłam się . W dymie , unoszącym się w powietrzu można było
dostrzec rysy postaci , które stawały się coraz wyraźniejsze . Postać zbliżała
się w moją stronę , zamknęłam ponownie oczy , z nadzieją że to tylko moja
wyobraźnia . Gdy jest otworzyłam serce mi zamarło . Naprzeciw mnie stało coś
dziwnego , coś czegoś nie dało się opisać słowami , coś strasznego . Była to
dziewczynka , jeśli można to tak określić . Jej twarz była biała jak śnieg i
popękana . W oczodole , zamiast oczu
kłębiła się tylko czarna przestrzeń . Jej włosy były długie , ciemne i
poplątane . Miała na sobie sukienkę która była cała we krwi . To było okropne !
- Kim ty jesteś ? – te słowa ledwo
przeszły mi przez gardło , nie wiedziałam co mam zrobić . To coś uśmiechnęło
się szydersko i odpowiedziało upiornym , zachrypniętym głosem .
- jestem postacią z twoich najgorszych
koszarów . – ciarki przeszły mi po plecach – Choć ze mną , a zabiorę cię do
twojej matki i ojca .
- Jak to do matki ?! – na myśl o niej do
oczu napłynęły mi łzy – przecież ona nie żyje od 15 lat .
- A czego ty się spodziewałaś ? Że
jakimś cudem zmartwychwstała ? Daj rękę a zabiorę cię do lepszego świata ,
gdzie rządzi zło . Twoja rodzina już tam na ciebie czeka . Tylko wystarczy że
podasz mi rękę a będziesz mogła wypić herbatkę z szatanem .
- Ja nigdzie z tobą nie idę ! Natalie !
Sid - krzyknęłam bezskutecznie .
- Jeśli
nie chcesz iść tam ze mną żywa , zabiorę cię martwą . – wyciągnęła zza siebie ogromny nóż , cały
zardzewiały . W ułamku sekundy znalazła się tuż przy mnie .
Nasze twarze dzieliły milimetry , poczułam ostrze noża na moim
gardle .
- Pomocy ! Natalie ! Amy ! Rob !
Pomóżcie mi !
- Po co ty tak krzyczysz ? Przecież oni
i tak cię nie usłyszą , a nawet gdyby to by tu nie przyszli , ty jesteś zbędna
dla nich !
- To są moi przyjaciele !
- Moja droga , czemu jesteś taka naiwna?
Tych ludzi nazywasz swoimi przyjaciółmi ? Oni się tobą nie interesują , teraz
siedzą wszyscy razem zajadając się pysznościami , śmieją się i obgadują cię .
- Zamknij się !
- Jakie jest twoje ostatnie słowo ? –
zapytała . Nie mogłam się nawet ruszyć , jedno drgnięcie , a ostrze przebiło by
moje gardło .
- Zginiesz w piekle ! – wrzasnęłam przez łzy w oczach .
Poczułam ostry ból , ostrze przecięło
moją skórę , krew sączyła się niemiłosiernie .
- Kochana , w piekle mnie uwielbiają ! –
to były ostatnie słowa jakie usłyszałam .
- NIE ! – zerwałam się do pozycji
siedzącej . Rozejrzałam się dookoła cała mokra . Łzy ciekły z moich oczu .
Okazało się że to był tylko zły sen . Nie było żadnej zjawy , to tylko moja
wyobraźnia . Trzy rzeczy z tego snu się nie zmieniły : moja noga strasznie
bolała , leżałam tu kompletnie sama , nikt się mną nie interesuje . Może ta
zjawa miała racje ? Może byłam dla nich zbędna ?
* Oczami Diany *
Siedzieliśmy w schronie. Pewnie zapadał
już wieczór. W pomieszczeniu wisiał zegar naścienny, jednak wyjęliśmy z niego
baterie. Nie mieliśmy dużych zapasów, więc równie dobrze baterie mogły się
przydać do czegoś innego. W obliczu katastrofy nie potrzebowaliśmy wiedzieć,
która godzina jest dokładnie, wystarczały nam tylko domysły. Podczas
niebezpieczeństwa poznałam wielu nowych ludzi.. Czy to już po tym wszystkim
przyjaciele? Możliwe.. Chyba na reszcie mam czas to wszystko przemyśleć. Albo
tak mi się wydaje. Nagle ktoś szturchnął moje ramię. Spojrzałam otępiale, kto
to może być. Ujrzałam twarz Roba.
- A co ty też
zamieniasz się w zombiaka? - spytał
przyjaciel i uśmiechnął się od ucha do ucha. Pewnie chciał dać mi wsparcie. Z
resztą zawsze to robił, w końcu coś nas łączyło.
- Przestań, bo będę
cię straszyć po nocach - odpowiedziałam i zmusiłam się do uśmiechu. Nagle stało się coś dziwnego. Robert podszedł i mnie objął. Czy to
był tylko uścisk przyjacielski? Bałam się, że nie. Spojrzałam w oczy
przyjaciela i dostrzegłam w nich smutek. Jeju, co ja myślę. Z Robem łączy mnie
przyjaźń. Nic więcej. On wiedział, że mam Toma. Albo już i nie. Poczułam chęć,
by się rozpłakać. Ta niewiedza. Nie wiedziałam, czy mój ukochany jeszcze żyje.
Nic nie mogłam zrobić, taka jest prawda. I za to jej nienawidziłam.
- Co z nim? -
spojrzałam na ożywioną twarz chłopaka.
-Z kim? –
odpowiedziałam zawiedziona .
- Przestań, wiem,
kiedy o nim myślisz. - Nie wiedziałam, co mu powiedzieć. Kiedy zdobyłam się na
odwagę, zamiast słowa wybrzmiał tylko cichy jęk . Łzy same popłynęły mi po
policzkach. Nie potrafiłam tego opanować. Z poza tej
twardej powłoki, jaką "nosiłam" na co dzień, w końcu mogłam pozwolić
sobie na wydobycie tego, co leżało mi na sercu. Oczywiście któż inny miałby
mnie wysłuchać niż najlepszy kumpel? Nie wiem, ile to trwało zanim choć
odrobinę doszłam do siebie. Wiem, że Rob czekał, aż zbiorę się na odwagę.
- Nie wiem, co się z nim dzieje.
Ostatnio nie układało się nam tak, jak wcześniej. W końcu doszło do kłótni.
Postanowiliśmy dać sobie czas. Wtedy ON pojechał do rodziny, a w dzień
katastrofy miał wrócić - wygłosiłam prawie jednym tchem, by móc mieć to już za
sobą.- Ja go tak bardzo kochałam! - Próbowałam powiedzieć coś jeszcze, ale w
pewnym momencie zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy. Pierwsza to, że ani razu
nie użyłam imienia ukochanego. Bałam się bólu. A druga była jeszcze gorsza.
Powiedziałam o nim w czasie przeszłym...
*Elizabeth POV*
Postanowiłam sprawdzić co u Niny.
Chciałam wejść do pokoju w którym się znajdowała.
Niestety jak tylko położyłam rękę na klamce usłyszałam krzyk Niny. Nie mogłam się dostać do środka drzwi były zamknięte .
- Nina, otwieraj! - krzyknęłam. Nie otrzymałam żadnej
reakcji od strony przyjaciółki.
-Nina, otwórz te cholerne drzwi!
-Idź z tond !-odkrzyknęła w końcu
dziewczyna . Takiej reakcji się nie spodziewałam.
- A to niby czemu mam sobie pójść ?
- Powiedziałam, żebyś sobie poszła. Jeszcze nie
rozumiesz?
- Proszę wpuść mnie … - rzekłam błagalnym głosem .
Dziewczyna nie dawała za wygraną .
- Idź sobie do twoich przyjaciółeczek , jak chcesz się
komuś zwierzać to źle trafiłaś .
- To nie są tylko moje przyjaciółeczki,
ale i twoje! - odkrzyknęłam. W jej głosie można było dostrzec smutek ,
najwidoczniej płakała . Nie miałam siły się kłócić . Już miałam sobie pójść gdy
zauważyłam Nat biegnącą w moją stronę. Miała mokre policzki , a w ręku trzymała jakąś kartkę.
-Nat ? -spytałam
gdy tylko dziewczyna znalazła się przy
mnie. Niestety nie mogła wykrztusić z siebie ani słowa , szloch wstrząsał jej
drobnymi ramionami. Desperacko zakryła twarz dłońmi wtuliła się we mnie. Przez
chwilę stałam sparaliżowana jej nagłym ruchem lecz zaraz oplotłam ją jedną ręką
a drugą głaskałam po włosach szepcząc uspokajające słowa do ucha Nat. Nie
wiedziałam o co jej może chodzić , co spowodowało w jej zachowaniu taki stan . Po dłuższej chwili dziewczyna się uspokoiła.
-Nat...mogę spytać
co się stało ?- zapytałam delikatnym głosem nie pewna jak zareaguje.
-Pokłóciłam z Sidem
, ale to nic ważnego nie powinnaś się martwić - odparła wymuszając sztuczny
uśmiech .
-O co pokłóciłaś
sie z nim ? -spytałam będąc ciekawa co mi odpowie.
-O moją siostrę …..
westchnęła ciężko. Oczy rozszerzyły mi
się ze zdumienia.
-Nat ty masz siostrę ? -pytam z szokowana , nie wiedziałam
o niej , to dla mnie naprawdę szokująca
wiadomość. Natalie nic nie odpowiada, tylko pokazuje mi skrawek papieru który
okazał się zdjęciem.
– Mam , a raczej miałam – powiedziała przez
jeszcze większe łzy – Ona nie żyje już kilka lat … a dzisiaj jest rocznica jej
śmierci .
- Ale Natalie ,
czemu mi o tym wcześniej nie powiedziałaś ? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami
-Nikt oprócz Sida o
ty nie wiedział , ale to z całkiem innych powodów-odparła.
- Jak chcesz możesz mi się zwierzyć – powiedziałam
równie smutna
- Nie chce już z
nikim o tym gadać ... było i już nie powróci .
-Rozumiem , ale jak byś chciała to wiesz
gdzie mnie szukać. - dziewczyna
uśmiechnęła się , otarła łzy i odeszła .
*Natalie POV*
Choć nie wiedziałam która jest godzina
odczuwałam zmęczenie , podejrzewałam że jest już późno , postanowiłam się
położyć . Zmierzałam do pokoju , otwierając drzwi ujrzałam Ninę leżącą na łóżku i czytającą jakąś książkę
, bandaż na jej kosce był cały czerwony , a ona sama wyglądała nienajlepiej .
Jej oczy były podpuchnięte a policzki czerwone , widać było że płakała .
- Może zmienię ci
opatrunek ? Jest cały zakrwawiony … -
rzekłam przyjaźnie . Ruda spojrzała się za m mnie wrogo .
- Nie trzeba – jej
wzrok z powrotem przeniósł się na stronę książki .
- Ale przecież on
jest cały brudny – powiedziałam ponownie .
- Jeśli mówię że nie trzeba to nie trzeba – już
więcej nic nie powiedziałam , tylko położyłam się . Leżałam tak dobrą godzinę zatracając się w
myślach , do pomieszczenia wszedł Sid i Sam , nie miałam ochoty na nich patrzeć
, a szczególnie na tą świnię Sida .
- Jak się czujesz ?
Może ci coś przynieść – powiedział Sam do rudej , Sid w tym czasie usiadł na
łóżku i patrzył się na mnie błagalnym wzrokiem .
- Dziękuje , dobrze
. Napiła bym się wody , jeśli byś mógł mi przynieść była bym wdzięczna –
odpowiedziała łagodnym tonem . Dziwne … dla mnie była taka niemiła a dla Sama
wręcz przeciwne , oni przecież się Worgule nie znali , chyba nawet pierwszy raz
ze sobą rozmawiali . Chłopak uśmiechnął się i za chwile pojawił się z butelką
wody i tak zaczął się pomiędzy nimi dialog trwający mniej więcej godzinę . Niedługo potem rozmowy
ucichły. Słyszałam tylko ich głośne oddechy. Wstałam najciszej jak mogłam co
było wyczynem gdyż podłoga skrzypiała pod każdym moim krokiem. Podeszłam do
swojej walizki i wyjęłam z kosmetyczki dwie żyletki. Po cichutku wyszłam z
pokoju na korytarz. Starając się zrobić jak najmniej hałasu wyszłam na zewnątrz
. Zimy wiatr smagał moje policzki i rozwiewał włosy na wszystkie strony. Na
mojej skórze pojawiła się gęsia skórka.
-Dlaczego nie zabrałam ze sobą bluzy? Brawo
Natalie jak się nie wykrwawisz to zamarzniesz.-powiedziałam sama do siebie i
zaczęłam iść nie wiadomo gdzie i jak długo. Doszłam do jakiegoś budynku ocalały
jedynie dwa piętra ale całość wydawała się stabilna. Weszłam powoli do środka i
skierowałam się do pierwszych drzwi po lewej. Zajrzałam do środka było to
maleńkie mieszkanko. Wydawało mi się odpowiednie do tego co miałam zamiar
zrobić. Usiadłam po turecku na kanapie i wyjęłam z kieszeni żyletkę.
Przyłożyłam ją do nagiego nadgarstka i przyciskając do skóry aż powstała cienka
czerwona linia z której zaczęła płynąć ciemno czerwona krew. Przez chwilę wpatrywałam
się w ciecz, by zaraz potem zrobić kolejną ranę obok tej która krwawiła. Wzrok
zaczął mi się rozmazywać z każdą kolejną raną, myślałam o Jess. Nagle
usłyszałam że ktoś wchodzi do pomieszczenia niestety nie mogłam zareagować
byłam wyczerpana z powodu utraty dużej ilości krwi. Słyszałam jego kroki, z
każdą chwilą zbliżające się w moją stronę. Nagle jakiś cień przesłonił mi
widok.
-Kim jesteś? I co tu robisz ? -
usłyszałam męski głos, głęboki i aksamitny.
- Ja … ja jestem Natalie …. Jak widać
jestem zajęta , więc nie przeszkadzaj -
rzekłam zachrypniętym od szlochu
-A mogę wiedzieć czemu się tniesz ?-
spytał łagodnym tonem.
-Bo jestem, w żałobie dziś jest pierwsza
rocznica śmierci mojej siostry i trzecia ojca.-powiedziałam bezmyślnie. Do dopiero
po chwili zorientowałam się że wyjawiłam obcemu swoje sekrety.
-A mogę wiedzieć jak ci na imię -spytałam
zachowując trzeźwość umysłu , dopiero teraz dostrzegłam jaki jest ładny .
-Mam na imię Jeck, wybacz może chodźmy
do mnie zaopatrzymy ci rany.-powiedział po czym uśmiechną się do mnie
przyjaźnie i wyciągną w moją stronę dłoń. Popatrzyłam na niego nie pewnie i
wstałam nie dotykając go bo miałam całe ręce we krwi. Chłopak najwidoczniej też
to zauważył bo uśmiechnął się szerzej i objął mnie ramieniem. Wyszliśmy z
pomieszczenia i skierowaliśmy się w głąb korytarza chwilę potem zatrzymaliśmy
się przy ostatnich drzwiach po prawej. Jeck pchną lekko drewniane drzwi które
zaskrzypiały. Przepuścił mnie, rozejrzałam się po pomieszczeniu niewiele
różniło się od poprzedniego.
-Usiądź na kanapie zaraz
przyjdę.-powiedział i znikną w pokoju obok. Spełniłam jego prośbę , usiadłam na skraju podartej skórzanej sofy. Jeck
wrócił po paru minutach z apteczką.
-Chodź ze mną do kuchni musisz umyć ręce zanim założę ci
opatrunki bo nie widzę ran.-powiedział łagodnie i zaprowadził mnie do jednego z
wielu pomieszczeń w tym miejscu. Bałam się odezwać kiedy brunet odkręcił wodę i
włożył po nią moje okaleczone dłonie i
nadgarstki. Syknęłam z bólu gdy woda dostała sie do ran.
Patrzyłam jak stróżki krwi rozcieńczone wodą znikały w odpływie zlewu a na ich
miejsce pojawiały się nowe. Jeck wyją moją prawą dłoń spod strumienia i
przyłożył czystą gazę do ran a potem owiną cały nadgarstek bandażem. To samo
zrobił z drugą ręką. Po chwili siedzieliśmy razem na kanapie w salonie nie
patrząc na siebie i nie odzywając się.
-Dziękuję.-szepnęłam siląc się na odwagę
spojrzałam na niego.
-Nie ma za co.-uśmiechną się i popatrzył
na mnie. Jego oczy miały piękny niebieski kolor , jego blada twarz idealnie
kontrastował
-Posłuchaj musisz już wracać, masz to
się może wam przydać.-powiedział Jeck. Rozpięłam plecak i zauważyłam broń z
amunicją. Posłusznie założyłam plecak i skierowałam sie w stronę wyjścia .
-Przyjdziesz tu jutro wieczorem ?- spytał
zagradzając mi wyjście. Spojrzałam na niego. Jego oczy patrzyły na mnie
błagalnie.
-Przyjdę dla ciebie.-powiedziałam i
musnęłam go w zimny policzek. Wszyłam i skierowałam się do schronu . Weszłam do
pokoju i położyłam się na łóżku i zasnęłam czując na ustach policzek Jecka ……..
Postać ze snu Niny :)
Zakrwawione ręce Nat .
___________________________________________________
Komentarzy brak same pustki ..... czy ktoś to wogule czyta ?


Ja czytam :D
OdpowiedzUsuń