niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 6. Nic nie dzieje się bez przyczyny



*Amy POV*

 Obudził mnie jakiś uporczywy dźwięk. , lecz nic sobie z tego nie zrobiłam , pewnie chłopcy się znów wygłupiają . Hałas ucichł , a ja zasnęłam ponownie . Lecz po jakimś czasie obudził mnie ponownie hałas dobiegający z sąsiedniego pokoju . Miałam już tego dość , zdenerwowana zwlokłam się z łóżka nakładając na ręce bluzę i wyszłam z pokoju . Przeszłam dzielący mnie kawałek i stanęłam przed uchylonymi drzwiami. Zajrzałam do środka , lecz zrozumiałam że to nie był dobry pomysł . Na środku pokoju stał zombie. Zakryłam usta dłonią aby nie krzyknąć  i wycofałam się do pokoju w którym spała Nati.

-Natalie zombie – krzyknęłam jak najgłośniej umiałam i zaczęłam szarpać dziewczynę nachylając się nad nią .

- Amy …. Idź spać – wyszeptała Natalie .

- Ale tam jest zombie , sama widziałam !

- Proszę cię , nie krzycz tak ! Jeszcze chłopaków obudzisz .

*Nina POV*

Środek nocy , a do pokoju wpada Amy  i krzyczy że zombie jest tu . Podniosłam się z nadzieją że jej się to tylko przewidziało . Zamknęłam na chwilę zmęczone oczy , a gdy je otworzyłam ujrzałam sztywnego który chciał ugryźć Amy . Nie wiedziałam co zrobić 

- Uważaj ! – krzyknęłam przerażona . Dziewczyna się odwróciła , a sztywny rzucił się na nią . Nie wiedziałam co mam robić , Sid i Sam obudzili się , ale nie kontaktowali jeszcze zbyt dobrze . Musiałam zareagować , inaczej to coś wgryzie się z Amy , dziewczyna nie przestawała krzyczeć . Wyciągnęłam nóż który zawsze nosiłam przy sobie i pewnym ruchem wbiłam go w czaszkę zombie , zadając cios za ciosem , co spowodowało upadek trupa na ziemię .  Krew rozprysła się po mojej twarzy i ciuchach , okropnie śmierdziało , a koszula była cała czerwona . Wytarłam nóż o nogawkę spodni i spojrzałam na wszystkich . W drzwiach stałą już reszta naszej paczki .

- Zaraz zwymiotuje …. – rzekłam ironicznie , po czym wyszłam z pomieszczenia . Dosłownie wszystko miałam we krwi tego sztywnego ! To takie okropne … oczywiście ja musiałam go zabić bo dwójka chłopaków stała i się tylko gapiła . Ugh …. Muszę się umyć ! Nie chowałam noża  , gdyż może napotkam po drodze jakiegoś zombie .

-Nina wracaj !  - usłyszałam za sobą krzyk Nat . Szłam dalej , nie zwalniając kroku . Weszłam do pomieszczenia gdzie była woda , namoczyłam ręcznik i przetarłam twarz . Teraz to i on był również czerwony .

-Nina!-Nat wpadła zdyszana do pomieszczenia. W ręku trzymała pistolet.

- Nie radze używać pistoletu , hałas ich zwabi .

-Gówno mnie to obchodzi, i tak jest tu już ich setki musimy zwiewać.-powiedziałam poważnie Nat, bez nawet cienia strachu – Gdzie ty idziesz ?! – dziewczyna krzyknęła gdy wyszłam z pomieszczenia .

- Po torbę – odrzekłam .

- Tam roi się od sztywnych ! Wracaj , słyszysz ?! – przyspieszyłam kroku nie słuchając jej . Rzeczywiście , wszędzie pełno zombie , ale musiałam mieć mój plecak . Tam były leki przeciw bólowe na moją obolał nogę i jakieś ubrania , musiałam się prędzej czy później przebrać . Wczołgałam się jakoś do pomieszczenia zabierając plecak , z wyjściem było trochę trudniej bo miałam na karku stado zombie . Na szczęście szybko biegałam , więc udało mi się ich zgubić .

- Nic ci nie jest ? – zapytał Robert . Przytaknęłam , po czym opuściłam naszą kryjówkę . Moja noga okropnie bolała , i chyba krwawiła (nic nie wiedziałam bo panował mrok)

*Sid POV*

Wyszliśmy z tego przeklętego schronu w ciszy. Z przodu  szła Nina , kroku starał się jej dotrzymać  Rob. Za nimi reszta. Na samym końcu ja i Nati. W pewnym momencie dziewczyna włożyła mi coś do ręki. Zszokowany spojrzałem na pistolet. Skąd ona gość wzięła ?!  Już miałem się jej spytać, ale brunetka przyłożyła palec do usta nakazując ciszę. Chcąc nie chcąc  odblokowałem broń i uważnie przeczesywałem teren wzrokiem, właśnie  to zawsze robiłem na ćwiczeniach w bazach wojskowych na terenie ameryki. W pewnym  momencie mój wzrok padł na Ninę. Dziewczyna nadal miała na sobie zakrwawione ubranie. Podziwiałem ja za to coś zrobiła. To wymagało nie lada odwagi. Ale jak by się tak zastanowić to Nina i Nat są prawie takie same. Może różnią się wyglądem , ale żadna nie zostawiła by przyjaciół w potrzebie. Nagle przed moja twarzą przeleciał pocisk. A chwilę potem jeden ze sztywnych leżał na ziemi w kałuży krwi. Popatrzyłem zdziwiony na Nat. Trzymała ona wyciągnięty przed siebie pistolet.

-Rozmyślenia zostaw na potem.-powiedziałam do mnie sucho.

- Na ziemie i cisza ! – szepnęła ruda , zniżając się na nogach . Nie wiedząc o co chodzi wykonałem jej polecenie .

- Co jest ? – powiedziała Diana .

- O boże ! Ile ich tam jest ! – rzekła Amy . Rzeczywiście , pełno sztywnych , tak na oko to z setka .

- No i co teraz zrobimy ? – wyszeptałem – przecież nie mamy z nimi szans !

- Musimy znaleźć jakieś schronienie , nie będziemy tak wałęsać się całą noc to niebezpieczne . Gdy tu jechaliśmy na obrzeżach miasta wydawało mi się że widziała jakąś bazę , tam możemy znaleźć zapasy i broń . Musimy się tam dostać , chodźcie za mną , nie używajcie broni bo będzie po nas ! – Wow ! Idealnie opracowany plan działania , brawo Ruda ! Jak najszybciej przedostaliśmy się pomiędzy ruinami budynku i na szczęście nie zostaliśmy zauważeni . Dotarliśmy na miejsce , dzięki bogu budynek nie był zniszczony . Weszliśmy po cichu do środka , raz na jakiś czas musiałem pomagać Nat , bo dziewczyna się potykała . Mi to pasowało , dzięki temu mogłem się do niej zbliżyć  .

Nina szła na samym przodzie z nożem w ręku . Kopnęła pierwsze drzwi po prawej , wchodząc do środka .

- Na razie zostaniemy tutaj , zablokuje się drzwi , a gdy się rozjaśni zobaczymy czy możemy tu zostać . – powiedziała stanowczo ruda , rzucając plecak w kąt . Jestem dość silny , dlatego zastawiłem drzwi szafką . Wszyscy byli bardzo zmęczeni więc od razy zasnęli oparci o siebie, jedynie Nina nie spała , usiadła oparta o ścianę obok drzwi , przypadło jej stać na straży . Usiadłem obok Nati , z nadzieją że uda mi się z nią porozmawiać .

-Co to ? – wskazałem na nadgarstek  Nat.

-Opatrunki, nie wiać ? -odpowiada.

-Boże Nat nie mów że znowu zaczęłaś się ciąć.-powiedziałem że strachem.

 -Ja nigdy nie przestałam .- odparła dziewczyna.

-Natalie ty chyba zgłupiałaś.-wysyczałem przez zęby.

-Wybacz nie mamy ochoty rozmawiać.-powiedziała Nat i zamknęła oczy. Po chwili dziewczyna zasnęła, wziąłem z niej przykład i też poszedłem spać.

*Philip POV*

Obudziły mnie promienie słońca wpadające do pomieszczenia przez pękniętą szybę . Dopiero świt , jeśli miałbym zgadywać strzelam że jest godzina 5-6 . Wstałem i przetarłem oczy , wszyscy jeszcze spali . Zdziwiłem się ponieważ drzwi były otwarte , a o ile dobrze pamiętam Sid je zastawiał czymś ciężkim . Niny również nigdzie nie było , zżerała mnie ciekawość , musiałem to sprawdzić . Pewnym krokiem wyszedłem z pomieszczenia  i rozejrzałem się dookoła . Usłyszałem lejącą się wodę , zajrzałem do pomieszczenia obok . No i proszę znalazła się Ruda . Przemywała swoją twarz wodą , oparłem się o futrynę drzwi i już chciałem ją wystraszyć , gdy ta zdjęła zakrwawioną i podartą koszulkę . Oh God … jakie ciało ! Postanowiłem nic nie mówić , żeby nie zepsuć sobie widoku . Przetarła jeszcze raz swoje ciało i nałożyła czystą bluzkę a na to za dużą na nią bluzę z kapturem . Włosy spięła w luźnego koka , po czym się odwróciła .

- Co ty tu robisz ?! – krzyknęła .

- No wiesz …. Ummm ….ammmm … masz ładne ciało – rzekłem przygryzając dolną wargę .

- Zboczeniec ! – wróciła do pomieszczenia w którym była reszta . Ha ha ha … musiałem ją nieźle wkurzyć . Wszedłem za wściekłą Niną do pomieszczenia w którym spaliśmy. Wszyscy już wstaliśmy. Słychać było ciche rozmowy. Spojrzałam na Sida , siedział koło Nati , żadne z nich nie odzywało się do nikogo. Podszedł do tej dwójki i usiadłem na przeciwko nich. Już miałem coś powiedzieć gdy usłyszałem głos Niny.

-Ktoś musi iść na zwiady.-powiedziała. Nat od razu wstała z miejsca i zgłosiła się na ochotnika, nie chcąc być gorszy od niej wstałem i podszedłem do Nat. Do nas doszedł jeszcze Sam z Robem.

 -Pójdziemy we czwórkę, ty zostań z nimi i poszukajcie jedzenia, zapewne zabawimy tu dłużej, pożyczyła byś, mi nóż ? -usłyszałem jak Nat mówi do Niny. Dziewczyny mierzyły się przez chwilę wzrokiem.

- Sory , ale ten nóż jest dla mnie ważny – dziewczyna spojrzała na niego , po czym wsunęła go w pasek od spodni .

- Dobra , jakoś sobie poradzę – powiedziała Natalie , po czym wszyscy wyszliśmy . Po drodze znaleźliśmy kilka magazynków i noży , zabraliśmy je . Ta baza nie była zbyt duża , tylko jedno piętro . Musieliśmy oczyścić pomieszczenia , jeśli mamy tu zostać sztywni muszą zniknąć . Na początku miałem niezły ubaw z zabijania sztywnych , gdyż starałem celować się im prosto w gębę .

*Sid POV*

Patrzyłem jak Nati razem z chłopakami wychodzi z pomieszczenia. Poczułem lekkie ukłucie zazdrości.

-Sid możemy porozmawiać ?-usłyszałem głos Niny.

-Tak, o co chodzi ?-spytałem.

-Przez przypadek usłyszałam waszą wczorajszą rozmowę, o co chodziło ?-spytała mnie dziewczyna. Westchnąłem głośno.

-O nic ważnego.-odparłem.

-Nie okłamuj mnie Sid, to nie ma sensu.-powiedziała Nina. Nie odezwałem się słowem. Rozejrzałem się po pokoju, w końcu znalazłem jakieś drzwi. Podszedłem do nich i otworzyłem je. W środku znajdowało się wojskowe archiwum.  Podszedłem do jednej z szafek i zacząłem przeglądać dokumenty. W końcu natknąłem się na jedną teczkę. Wyjąłem ja ostrożnie. Na wierzchu widniało napis.

 -Robert Brown, kto to taki ? -usłyszałem za sobą głos Niny.

-Niedługo się dowiesz.-powiedziałem i wziąłem teczkę po pachę. Zabrałem się do przeszukiwania reszty szafek. Byłem zbyt zajęty , gdy wróciła Nat z chłopakami.

-Boże Nat co ci się stało?!-krzyknąłem patrząc mam dziewczynę która była cała we krwi.

-Philipowi zachciało się być strzelcem wyborowym.-odparła patrząc na chłopaka. Ten automatycznie spuścił wzrok.

- Dużo ich było ? – spytała przejęta Diana .

- Trochę . Baza jest czysta , możemy tu zostać . Ale najpierw trzeba tu ogarnąć . – powiedziała Natalie , chciałem jak najszybciej pokazać jej tą teczkę .

-Nat musimy porozmawiać.-podszedłem do dziewczyny.

-Nie mamy o czym.-odparła i podeszła do Niny. Nie dałem za wygraną. Stanąłem między nią a Nina i podałem jej teczkę. Zdziwiona spojrzała na mnie a potem na przedmiot w jej ręce.

-Skąd to masz ?-spytała mnie drżącym głosem.

-Znalazłem.-odparłem spokojnie.

-Ty szowinistyczna świnio! Ty po prostu kochasz patrzeć jak cierpię! Nie martw się już nie długo zabiorę ci tą przyjemność !-rzuciła we mnie teczką z której wysypały się zdjęcia i wybiegła z pomieszczenia. Stałem jak sparaliżowany nie wiedząc o co jej chodzi, reszta osób patrzyła na mnie  zdziwiona. Niezręczną ciszę przerwała Amy , dzięki jej za to .

- Nie wiem jak wy ale ja jestem głodna .

- Przydało by się zebrać zapasy – oświadczyła Elizabeth .

*Robert POV*

Ze względy na to że roboty było dużo rozdzieliliśmy zadania . Sid z Phiem wynosili ciała sztywnych z bazy , no bo przecież nikt nie zamierza spać z trupami w jednym pomieszczeniu .Natalie , Nina i ja przeszukiwaliśmy jedną część bazy , a Diana , Elizabeth i Diana drugą . Większość pomieszczeń nie nadawała się go użytku , gdyż huragan zniszczył ściany . Po dwóch godzinach wszyscy zebrali się w jednym pomieszczeniu .

- I co macie ? – spytał Sid , który jednocześnie wycierał ręce od krwi .

- Trochę broni , granaty , noże i wszystko co potrzebne by przetrwać . – odpowiedziała Amy . Nawet gdybyśmy mieli nie wiadomo ile broni nie udało by się nam przeżyć .

- No i mnóstwo jedzenia w puszkach … nie jestem pewny czy to jest oby dla ludzi czy może dla psów . – dodałem ze skwaszoną miną .

-Dla ludzie Rob, a dokładniej żołnierzy, na początku wam nie zasmakuje, ale uwierzcie mi po tym nie będziecie chodzić głodni.-powiedziała Natalie.

-Dobra teraz powinniśmy się ogarnąć. , obok jest łazienka . Woda może nie jest ciepła , ale zawsze coś -powiedziała Nina i poszła jako pierwsza się umyć. Zaraz po niej poszła Nat. Po jakiejś 1h wszyscy byliśmy czyści.

-To teraz inna sprawa, potrzebujemy przywódcy.-powiedziała Diana .

-Mogę nim zostać.-powiedział Sid uśmiechając się szeroko.

-Jakieś inne propozycje ?-spytała Nina.

-Stawiałbym na Natalie.-powiedziałem zdecydowanie.

- A ja mam lepszą propozycję … najlepszym przywódcą będę ja ! No zobaczcie , jestem młody , inteligentny i co najważniejsze mega przystojny ! – ha ha ha …. Myślałem że nie wytrzymam ze śmiechu .

- Nie zaprzeczę – powiedziała żartobliwie Nina .

- Mianuję cię na szefa kampani , gratulacje ! – Philip podszedł do Niny i objął ją ręką . Teraz to już każdy się śmiał .

- Jeśli ty drobi bracie jesteś inteligentny to ja jestem zakonnicą – dodała ironicznie Amy .

- A  jesteś ? Cholera … założyłem się z Sidem że cię pocałuję – sam nie wieże że to powiedziałem !

- Ejj … nie pozwalaj sobie – pogroziła mi palcem .

- Zaraz popuszczę ze śmiechu – to akurat była prawda . Czym prędzej wybiegłem z pomieszczenia , alby załatwić prywatne sprawy . Gdy wróciłem każdy się chichrał .

- Dobra , teraz na poważnie ! Mamy dwóch kandydatów …

- Trzech – wtrącił się oburzony Phil .

- … no niech ci będzie – konturowała Elizabeth – Najlepiej zorganizować głosowanie . Ja osobiście jestem za Nat , z tego co wiem to Rob i Diana też . Nina ?

- Pan inteligentny -  powiedziała , a ten zaczął ją przytulać . Jezu z kim ja się zadaje !

- Dobrze , a Sam ?

- Jestem za Sidem . – powiedział nieśmiało .

- Ej to nie fair !

- Oj Sid , Sid …. Trzeba się pogodzić z porażką – ale miałem ubaw .

-Ja wiem jak to można rozstrzygnąć .-powiedział Philip.

 -No geniuszu oświeć nas jak ?  - spytałem przyjaciela.

-Walką między Nat i Sidem .-powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Philip.

-Mnie pasi.- powiedziała Nat i wstała. Popatrzyłem na Sid'a. Chłopak wyraźnie pobladł ale wstał i podszedł do miejsca wyznaczonego na walkę. Oboje przyjęli pozycje wyjściowe. Sid rzucił się na Nat. Wałka nie była wyrównana. Po piecu minutach Sid leżał poobijany na podłodze.

-Jakieś uwagi ?-spytała Nat. Patrzyłem na nią jak na obrazek. Ona zlała Sid'a, ale odjazd. Byłem bardzo szczęśliwy jak dziewczyna usiadła koło mnie.

Na zewnątrz zaczęło się ściemniać , przez kilka godzin panowała naprawdę ciepła atmosfera . Opowiadaliśmy sobie śmieszne historie jakie się nam kiedyś przydarzyły , opowiadaliśmy o swoim życiu zajadając się znalezionymi chipsami . Musze przyznać że opowieści Natalie były najlepsze . Martwiło mnie jedno … dlaczego Nina ani razu się nie odezwała , tylko siedziała przykryta kocem gapiąc się w okno . Najwyraźniej jest zmęczona . Po jakimś czasie wszyscy już spali . Całe szczęście że znaleźliśmy grube koce , poduszki i śpiwory . 
 ______________________________________________________
Czytasz = komentarz ;* 
Ale tak szczerze , czy ktoś czyta ten blog ?  Bo w komentarzach świeci  pustkami .....

1 komentarz: